
| Nowy rok… Nowe wpadki prezydenta |
W grudniu 2010 roku spotkałem przypadkiem w jednym z grudziądzkich sklepów obecnego wiceprezydenta, p. Przemysławem Ślusarskim. Poza standardowymi życzeniami i uściskami dłoni pamiętam jak życzył mi, abym w nadchodzącym roku mógł zmienić zdanie o obecnej ekipie, do czego sam postara się rękę przyłożyć. Życzenia przyjąłem i odwzajemniłem. Jednak już pierwsza połowa stycznia przyniosła rozczarowania… Jedno z nich było efektem działań, a w zasadzie ich braku ze strony p. Ślusarskiego. Drugim była decyzja prezydenta Malinowskiego dotycząca nagłej zmiany asystenta. A trzecia z kolei dotyczyła powołania (w sumie to była tylko formalność) nowego rzecznika prasowego. Wszystko to wplotło się w czasie i uszczupliło znacznie moją wiarę w zmiany. Ale po kolei… Pierwszym komunikatem w nowym roku (poza podwyżkami cen za wodę i ścieki) jaki pamiętam było powołanie Pani Magdaleny Jaworskiej-Nizioł na stanowisko rzecznika prasowego prezydenta. Nieoficjalnie piastowała tą funkcję już kilka miesięcy, tak więc ta gratyfikacja była tylko formalnością. Dla niewtajemniczonych przypomnę, że p. Magdalena bardzo sprawnie potrafi manipulować rzeczywistością (niektórzy nazywają to pisaniem bajek). Przez wiele miesięcy była redaktorem naczelnym Kuriera Grudziądzkiego, w którym pisze się jedynie pochlebne artykuły pod adresem Ratusza (To nie jest ironia. Od 2007 roku nie znalazł się tam praktycznie żaden krytyczny wobec władz artykuł). Kolejna zaskakująca nowina w tym roku? Zmiana asystenta prezydenta z Pawła Napolskiego na Macieja Górala. Ten pierwszy poważnie napracował się w czasie kampanii wyborczej. Widziałem go wielokrotnie jak zabiegany po mieście przekonywał wyborców do wzięcia udziału w wyborach. Wiem ile wymagało to czasu i zaangażowania. I szczerze mu teraz współczuję takiego “wyrolowania”. Prezydent Malinowski na stanowisko swojego asystenta powołał p. Górala, który rzekomo powiązany jest więzami rodzinnymi z prezesem solanek, p. Ratajczykiem. Nie omieszkam spytać o to p. Malinowskiego lub bezpośrednio p. Górala na spotkaniach z wyborcami, które podobno zostaną przywrócone. Wracając do tematu jednak, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na panią rzecznik, która w tej sprawie wypowiedziała się dość dziwnie. Stwierdziła, że zmiana asystenta to nic dziwnego, bo to stanowisko było od początku przeznaczone dla p. Górala. Tylko dlaczego nikt w grudniu ani słowem nie zająknął się o tym człowieku? Dla mnie tłumaczenia pani rzecznik wyglądają na zaklinanie rzeczywistości. No i ostatnia sprawa, czyli szybsze powołanie p. Ślusarskiego na stanowisko wiceprezydenta Grudziądza. Miało to nastąpić 1 stycznia 2011, jednak ze względu na uchwalany budżet p. Malinowski przyspieszył nominację na końcówkę grudnia. Miał do tego prawo. Jednak Pan Przemysław nie zdążył pozałatwiać wszystkich spraw zawodowych (swoją droga gdyby zaczął piastować urząd od 1 stycznia, nic by się tu nie zmieniło i również nie zdążyłby załatwić kilku spraw). Mianowicie chodzi tu o prywatną szkołę, którą prowadzi. Jako wiceprezydent powinien wyzbyć się całej działalności która zbliżona jest z funduszami miejskimi, zwłaszcza że w jego obowiązkach znajduje się edukacja. I chociaż Pan Ślusarski przyjął słuszną postawę i przyznał się do winy i zapewnił, że jest w trakcie sprzedawania szkoły (mniejsza o to komu ją sprzedaje i za ile… do tego przyczepie się przy kolejnej okazji ), to ponownie pojawia się tu postać Pani rzecznik, która stara się zaklinać rzeczywistość. Uważa Ona, że p. Ślusarski “absolutnie nie naruszył on, ani jako radny, ani teraz, ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. ((c) Gazeta Pomorska)”. Tymczasem artykuł 2 punkt 6 oraz artykuł 4 punkt 6 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, na która powołuje się Pani Jaworska-Nizioł mówi zupełnie coś innego. Kto zatem ma rację? Prawo, czy pani rzecznik? Na koniec tylko dodam, że Pani rzecznik oraz asystent p. prezydenta zostali wyłonieni bez konkursu. Oczywiście w świetle prawa, ale jednak godzi to w pewną etykę urzędniczą. W końcu nie bez podstaw straciliśmy (jako chyba jedyne miasto w historii) certyfikat ISO 9001. Panie Przemku, jeśli Pan to czyta to chciałbym aby wiedział Pan, że starałem się wierzyć w tą “nową, lepszą jakość”. Póki co nie mam ku temu podstaw. Może w kolejnych miesiącach coś się zmieni… chociaż brakuje mi w to wiary. Mogę obiecać jedno. Będę bacznie obserwował… |
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C
Komentarze