Prawdziwą gwiazdą koncertu nowych Czerwonych Gitar był Jerzy Kossela, który był założycielem i pierwszym kierownikiem zespołu w latach 1965 – 67. Nieco spóźniony to był koncert: Czerwone Gitary powstały 3 stycznia 1965 roku, zatem jubileusz 45-lecia obchodziły przez cały rok 2010, a dopiero w sobotę 5 marca 2011 z jubileuszowym koncertem dotarły do Grudziądza. Ale lepiej późno, niż wcale. Szkoda tylko, że bez kolejnego leadera – Bernarda Dornowskiego, który po odejściu Seweryna Krajewskiego pełnił przez kilkadziesiąt lat funkcję kierownika zespołu.
Jerzy Kossela kilkakrotnie odchodził i powracał do grupy, teraz był wśród chłopców wspaniałej piątki, ale nie usłyszeliśmy jego najbardziej ambitnych utworów, jak „Dziewczyna z moich snów”, „Byczek Fernando” czy „Mówisz, że kochasz mnie, jak nikt”. Niemniej został gorąco przyjęty przez 1400-osobową grudziądzką publiczność, która doskonale pamięta jego szlagiery „Bo ty się boisz myszy”, „Historia jednej znajomości”, a zwłaszcza „Matura” –piosenka wykonywana miliony razy na każdej polskiej studniówce począwszy od 1966 roku. Jurek przyznał się przy okazji tej piosenki, że po raz pierwszy maturę zdawał 50 lat temu – warto odnotować ten niecodzienny jubileusz !
Drugą gwiazdą w zespole był Jerzy Skrzypczyk – perkusista, jedyny wierny od początku do końca „polskim Beatlesom” – jak mówiono o Czerwonych Gitarach w latach sześćdziesiątych. Podczas koncertu pełnił funkcję konferansjera, przypominał epizody z historii zespołu i śpiewał tym samym głosem, jak 43 lata temu „Jeśli tego chcesz” i „Gdy ktoś kogoś pokocha”. Niekwestionowanym przebojem nr 1 w repertuarze Czerwonych Gitar jest sztandarowa piosenka Krajewskiego „Nie zadzieraj nosa”, wykonana w trzech wersjach podczas koncertu w Grudziądzu. Był to największy przebój 1967 roku, a dziś jakże aktualne jest hasło „Nie udawaj Greka !”, gdy polskie elity zaczynają małpować ubiegłoroczny kryzys w Grecji. Już za 4 lata będziemy ponownie oczekiwać Czerwonych Gitar z koncertem 50-lecia, miejmy nadzieję, że do Grudziądza nie spóźnią się o cały rok, jak w piosence „Matura”.
|