Ostatni zakład fotograficzny z przedwojenną tradycją i szkołą sióstr Malickich przechodzi do historii.
Anita Etter, poniedziałek 27 lipca 2009 r.
Za kilka dni przestanie istnieć zakład fotografii czarno-białej, ostatni nie tylko w Grudziądzu, ale w regionie. Jest jeszcze szansa na wykonanie tradycyjnego zdjęcia z retuszem.
Od wielu lat zakład fotograficzny przy ul. Sikorskiego był jedynym w mieście wykonującym zdjęcia starą, ręczną metodą. Historia zakładu, chociaż ulokowanego wcześniej w innych miejscach, sięga okresu międzywojennego. Pracowały w nim Bożena i Fernanda Malickie, córki Edmunda Malickiego, znanego fotografa reportażysty, autora cyklu zdjęć wojennych spod Verdun. Przez ostatnie osiem lat zakład prowadziła Jolanta Wierczoch, uczennica zmarłej niedawno Bożeny Malickiej.
- To nie było zamiłowanie do fotografii. Szukałam po prostu pomysłu na życie i wykonuję ten zawód już osiemnaście lat - mówi Jolanta Wierczoch, właścicielka zakładu przy ul. Sikorskiego. - Przyjeżdżają do mnie klienci nie tylko z Grudziądza i okolic, ale także z Warszawy, bo podobno tam też już tylko jeden fotograf na Pradze wykonuje zdjęcia tradycyjną metodą.
Jolanta Wierczoch nie uważa się za artystę chociaż przyznaje, że wykonanie zdjęcia, a następnie jego ręczna obróbka, retusz ołówkiem na kliszy wymaga pewnego artyzmu.
- Artystką, mistrzem rzemiosła artystycznego była pani Bożena Malicka i o tym chyba nie trzeba nikogo przekonywać - mówi Jolanta Wierczoch. - Ja bardzo lubię moją pracę i klienci są zadowoleni. Myślałam, że wykonując zdjęcia doczekam emerytury, bo w zasadzie tylko to potrafię robić, ale niestety przyszły takie czasy, że starą metodę wyparł nowoczesny sprzęt. Przy maszynie i programie komputerowym jest o wiele łatwiej i szybciej, ale to mnie już nie interesuje.
Głównym powodem zamknięcia zakładu są wysokie ceny materiałów.
- Papier do retuszu, który używała pani Malicka przestano produkować w Polsce pięć lat temu. Teraz sprowadzam materiały z Czech. Ponieważ ceny rosną, musiałabym podnieść kosztu usługi, na którą tylko nielicznych klientów byłoby stać. Z końcem lipca, z żalem, ale definitywnie zamykam zakład.
Fot. Anita Etter
Zdjęcia, które będą wykonane na tym sprzęcie są już policzone. Jolanta Wierczoch nie wyobraża sobie pracy metodą komputerową
|
Komentarze