Marek Fijałkowski - twórczość
eGrudziadz.pl / 06 lutego 2010
Rozmowa z Grudziądzkim artystą malarzem Markiem Fijałkowskim na temat jego twórczości.


Jak wyglądała twoja droga zawodowa jako malarza i kiedy postanowiłeś poświecić się sztuce ?
 

- Od zawsze towarzyszyło mi poczucie odmiennego postrzegania otaczającego mnie świata, swoistość osobliwej wrażliwości. Już jako nastolatek zacząłem swoje poszukiwania. W początkowych latach odnalazłem się w fotografii warsztatowej. Spędzałem wtedy wiele godzin w ciemni, uwieczniając na kliszy otaczającą mnie rzeczywistość, poszukując w niej swojego miejsca. Malarstwo w tamtym okresie infiltrowało tylko moją fotografię. Po kilku latach dojmującego fotografowania i poszukiwań natrafiłem w końcu na temat, któremu postanowiłem się poświęcić. Wtedy nie chciałem być już biernym dokumentalista, lecz brać czynny udział w akcie twórczym. Początkowo rysowałem pastele, na których studiowałem ciekawe rysy twarzy i sylwetki kobiecych ciał. Dopiero z czasem dojrzałem do obrazów olejnych. Ta fascynacja postacią ludzką ,a w szczególności złożoność osoby kobiety stało się moją jedyną ideą fixe. Stan ten spotęgował dodatkowo okres studiów, które odbyłem na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Tam spojrzałem na postać kobiety oczami wielkich artystów, którzy nie byli już dla mnie anonimowi. Zrozumiałem i pokochałem sztukę takich malarzy jak Amadeo Mogiliani, Egon Schille, Gustawa Klimta którzy w tamtych latach byli dla mnie mentorami sztuki. Kolejne lata to kolejne doświadczenia, nowi mistrzowie i dalsze poszukiwania. Muszę tu jednak podkreślić, że do dziś jednak fotografia jest zaczynem moich prac, a w moich obrazach dążę do ukazania na płótnie fotorealizmu kobiecego ciała.



Więc malarstwo olejne jest twoja ulubiona formą wyrazu?
 

- Malarstwo czy fotografia jest dla mnie tylko narzędziem do wypowiedzenia się na zajmujący mnie temat. Na pewno kiedyś powrócę do fotografii , a także w przyszłości wykorzystam nowo dostępne środki wyrazu.



 
Na Twoich obrazach głównie widzę kobiety i to w większości nagie kobiety. Dlaczego wybierasz taki temat prac?

 

- Tak naprawdę w moich obrazach nie chodzi o nagość kobiety, tylko o samą istotę femininum. Praktycznie cała moja sztuka poświęcona jest fascynacji postacią kobiety . Zajmuje mnie nie tylko jej ciało, ale także istota jej bytu we współczesnym świecie. W swoich obrazach staram się ukazać nie tylko piękno jej ciała, skupiam się głównie na unaocznieniu jej emocji, stanu psychicznego i wydobycia z niej erotyzmu. Więc jej nagość jest tylko pretekstem do budowania konkretnego nastroju. Przecież wiele moich obrazów to portrety kobiecych twarzy, które hipnotyzują spojrzeniem i wyrażają głębokie emocje, a niekiedy nawet flirtują z odbiorcą. Tak jak widzisz, to że często jest ona naga na moich obrazach, jest czystym przypadkiem.


 

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich obrazów?
 

- Z natury jestem zbieraczem, od wielu lat gromadzę i przechowuje w pracowni nieprzebrane ilości rozmaitych obrazów , fotografii , ekscerptów z kolorowych czasopism, na których w danej chwili skupiła się cała moja uwaga, prowokując we mnie proces malarskiej krystalizacji. Chronię te, stosunkowo nieliczne, „wyjątkowe” obrazy przed staniem się zwykłym śmieciem . To prawie obsesyjne zbieractwo jest dla mnie procesem syntezy prasowych, wielowątkowych obrazów, które bezlitośnie na mnie nastają. Nierzadko dopiero po wielu latach wracam do nielicznych obrazów, którym nadaje ich własny kształt. Pozbywam się z nich bezużytecznej masy, kadruje i zamalowując poszczególne pola, które zagłuszają zawarty w nich temat. Uwypuklam w nich pierwotny motyw, który współcześnie uległ głębokiej desakralizacji. Kontroluję obraz nadając mu głębszy sens, niejednokrotnie dokonując jego publicznego oczyszczenia. To odrodzenie przetworzonego przeze mnie wizerunku kobiety jest swoistym stanem katharsis. Dzięki czemu ta powielona w tysiącach egzemplarzy fotografia, w procesie artystycznej transformacji staje się pojedynczym, niepowtarzalnym obrazem - dziełem sztuki.




Co uważasz za swój sukces malarski?
 

- Według mnie sukces jest tylko subiektywną oceną wyniku naszego działania, którego pojmowanie zmienia się w nas wraz z biegiem czasu. Dla mnie dziś malarstwo samo w sobie jest sukcesem. To moja pasją, powołanie oraz zawód, dający mi możliwość samorealizacji.
 



Czy masz jakieś marzenia związane z twoją twórczością?
 

-  W głowie mam wiele pomysłów na ciekawe wystawy, nie na zwykłe, nudne ekspozycje płócien lecz na wielkie „wydarzenie” z wszechobejmującą oprawą, poruszające do głębi odbiorcę. Gdzie obraz jest tylko elementem wielkiego projektu, który jako rzecz materialną można zabrać ze sobą, by wywołane emocje w nas trwały. Marzę, by kiedyś to zrealizować, dopiero wtedy czułbym się choć po części spełniony jako artysta. Warto, było by więc zrealizować choć jeden taki „wielki projekt” Niestety nie jest to takie proste. Na razie pozostawiam wszystko w sferze marzeń. Ponieważ to wielkie przedsięwzięcia, które wymagają dość dużych nakładów, a sztuka w dobie wielkiego kiczu nie jest chodliwym towarem. I tak już jestem wielkim hazardzistą żyjącym na krawędzi. Zresztą z takimi problemami borykali się i borykają nadal wszyscy malarze. Może kiedyś spotkam kogoś kto pomoże mi urzeczywistnić choć jedno z tych marzeń.
 



To znaczy że postawiłeś sobie konkretny cel w życiu do którego dążysz?
 

- Cel jest tu dla mnie złym określeniem, ponieważ kojarzy się z konkretną granicą, punktem w życiu, do którego chcemy dotrzeć i na tym koniec, czujemy się spełnieni. Ja raczej traktuje wszystko jako nieskończone dążenie. Oczywiście to dążenie nie jest bezcelowe, jednak nie posiada sprecyzowanych ram. To raczej nieustanne poszukiwanie, otwieranie kolejnych drzwi za którymi odkrywam nowe i tak bez końca. Ciekawość kolejnych doświadczeń jest tak silna że trudno tu mówić o jakimś konkretnym celu. Kiedyś ktoś wielki powiedział że: „Artysta widzi że sztuka nie ma granic, czuje jak bardzo daleki jest od swego celu, i podczas gdy inni podziwiają go, on sam boleje nad tym, że nie dotarł jeszcze do tego punktu, który ukazuje mu się w oddali, jak światło słońca.”



Czyli uważasz że nigdy nie osiągniesz celu?
 

- Tak, bo czuje ze zawsze będę w połowie swojej drogi. Gdybym postawił sobie konkretny cel i potem go osiągnął, niemiałbym już nic do powiedzenia jako artysta, czułbym się nie tyle spełniony co twórczo wypalony. Więc jedyne co mógłbym wtedy zrobić to odłożyć pędzle na półkę.

 

Do jakiego odbiorcy starasz się trafić swoją sztuką?


- Tak naprawdę do wszystkich ludzi, bo jest łatwa, prosta i przyjemna . To banał, ale sztuka jest dla wszystkich, nie tylko dla tych co skończyli Akademie Sztuk Pięknych, czy znają historię sztuki. Człowiek obecnie poszukuje nowych silnych bodźców i wydawałoby się że w tym otaczającym nas „plastiku” nie ma miejsca na sztukę, która może wydawać się nudna i trudna – bo zadaje pytania i każe myśleć. W oglądaniu obrazów jest jednak jakaś wielka tajemnica, dostępna dla każdego. Wystarczy od odbiorcy odrobina wrażliwości i zrozumienia, by wejść w ten bogaty świat barw, kształtów i faktur. Trudno opisać teraz wszystkie skojarzenia i doznania jakie nas wtedy ekspandują. Obrazy potrafią naprawdę wywołać niezwykłe emocje i warto jest się o tym przekonać.

 

Czyli każdy człowiek powinien znaleźć miejsce w swoim życiu dla sztuki ?
 

- Tak, bo sztuka nas uwzniośla. Daje nam możliwość zatrzymania się na granicy jawy i snu, gdzie można zapomnieć o otaczającym nas chaosie, i wtedy jesteśmy tylko my i ten konkretny obraz, który nas zatrzymał. To cenne doświadczenie dla odbiorcy, a przy tym duże wyzwanie dla artysty. Stworzyć taki obraz by zatrzymać przy nim widza, by wywołał w nim emocje. Jednak tak naprawdę nie tyle człowiek potrzebuje sztuki, co sama sztuka potrzebuje człowieka. Ponieważ „sztuka realizuje się w najpełniejszym wymiarze gdy staje się myślą i uczuciem przekazywanym przez człowieka ( artystę ) człowiekowi (odbiorcy)”.

 

Jak wyglądają Twoje plany na przyszłość?


- Nie planuje z dużym wyprzedzeniem, ponieważ nigdy nie wiem co przyniesie mi jutro. Obecnie maluję nowy cykl obrazów, który przygotowuje na wystawę zaplanowaną w marcu w Hotelu RAD w Grudziądzu, na którą wszystkich serdecznie zapraszam. Również tego lata zaplanowane mam wystawy moich obrazów w gdańskich, łódzkich i poznańskich galeriach.



więcej prac autora: www.malarstwo.maureska.com

Dziekujęmy za wywiad. Redakcja eGrudziadz.pl



 

Komentarze  

~ moniek12 2010-02-06 21:53 0
o to moze ja bym Cię namalował:P) hehe
obrazy ciekawe kiedyta wystawa będzie ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
~ marta12 2010-02-06 21:52 0
no faktycznie obrazy całkiem całkiem nie ma co ukrywać :-) może mnie byś namalował :-) chętnie bym pozowała
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
~ fajne : 2010-02-06 21:51 0
fajne kobietki nie ma co można popatrzeć :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
Joomla SEO powered by JoomSEF

REKLAMA

°C

 

  • °C °C

  • °C °C

  • °C °C

  • °C °C

Sprawdź pogodę w innych miastach

Zamów newsletter, a otrzymasz informacje emailem

Regulamin
Kino

REKLAMA

Znajdź w Grudziądzu

  • Firmy
  • Noclegi
  • Restauracje
  • Medyczne
Szukaj:  
 
Wybierz kategorię
Szukaj:  
Wybierz kategorię
Szukaj:  
Wybierz kategorię
Szukaj:  
 
Wybierz kategorię

REKLAMA