Poniedziałkowe otwarcie warszawskiego parkietu wypadło poniżej piątkowego zamknięcia, co było naturalną konsekwencją słabszej piątkowej sesji na Wall Street. Dzisiejsze notowania odbywają się bez tła w postaci odczytów z gospodarki realnej zarówno z USA, Eurolandu jak i Polski, dlatego ciężko o jednoznaczne impulsy wzrostowe czy spadkowe.
Pocieszeniem jest fakt, że GPW będzie równolegle pracowała z amerykańskim parkietem już od godziny 14:30 czasu polskiego, ze względu na przestawnie czasu na zimowy. Dwie wspólne godziny notowań będą miały miejsce tylko przez tydzień.
Dzisiejsze zamknięcie parkietów azjatyckich mieszanie. Z jednej strony japoński Nikkei 225 zyskał +0,8 procent, z drugiej strony Shanghai B-Shares oddał -0,8 procent, także sumarycznie wychodzi na zero. Kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy wspierały symbolicznym wzrostem długą pozycję na starym kontynencie.
Posucha informacyjna nie sprzyja aktywności krajowych inwestorów. Po godzinie 13:00 na szerokim rynku odnotowaliśmy tylko niecałe 0,5 miliarda złotych, co nie jest wielkością oszałamiającą. Około 80 procent tej wartości przypadło na indeks blue chipów. Widoczny wzrost obrotów powinien być widoczny od momentu startu Wall Street, czyli od godziny 14:30 czasu polskiego. Równolegle należy pamiętać, że sesja w USA skończy się o 21:00 według czasu polskiego.
Jedyną informacją makro dzisiejszego dnia był komunikat dotyczący Indeksu zaufania konsumentów w Niemczech za miesiąc listopad. Prognoza opiewała 4,5, tymczasem komunikat przyniósł 4. Rynek jednak nie zareagował na tą informację, czego można było się spodziewać.
Marcin Markowski
makler z upr. doradztwa inwestycyjnego
Inwestycje.pl
|