
| Senyszyn: Wierszówka to nie wszystko |
Kłopoty ze zrozumieniem nawet prostego tekstu ma większość ludzi. Nie tylko w III RP. Badacze oceniają, że tzw. analfabetyzm wtórny dotyczy ok. 70 proc. populacji. Nie przypuszczałam jednak, że ta przykra, choć niebolesna dolegliwość dotyczy także czynnych dziennikarzy. Kto, jak kto, ale ci, którzy piszą i komentują powinni umieć także czytać ze zrozumieniem. W razie kłopotów, zawsze przecież można przeczytać drugi i trzeci raz, a ostatecznie poprosić kolegów z redakcji o pomoc. Z tym większym zdumieniem czytam bzdury wypisywane, także przez osoby uchodzące za dziennikarzy, na różnych portalach w związku z moim blogowym wpisem "Chrystusowy coming out". Co jest w tym tekście? Zdawałoby się, że nic, czego nie może pojąć przeciętnie rozgarnięty czytelnik. Główne tezy są następujące: 1. W Polsce rozpoczęło się zjawisko polegające na publicznym deklarowaniu wiary za pomocą hasła "Nie wstydzę się Jezusa". Akcję określiłam jako "Chrystusowy coming out". 2. Grupy młodych wykrzykują to hasło w miejscach publicznych, czym niejednokrotnie zakłócają spokój i zgromadzenia, czego sama byłam świadkiem. 3. Celebryci aktywnie uczestniczący w akcji "Nie wstydzę się Jezusa" to - za artykułem w Newsweeku - katocelebryci. Już wcześniej ukułam termin katoprawica, który nie wiadomo dlaczego budzi wściekłość i krytykę. Niniejszym wyjaśniam, że jest to połączenie słów katolik i prawica, a nie - jak się zapewne wydaje oburzonym - kat i prawica. 4. Część katocelebrytów jest promowana przez katolickie media ze względu na deklarację Chrystuolubności. 5. Deklaracja wiary niestety nie przeszkadza niektórym katocelebrytom w kolejnych pozamałżeńskich romansach, rozwodach i publicznym wylewaniu domowych pomyj. Nazwiska pominęłam, aby ich nie kompromitować bardziej niż robią to sami. Tylko tyle i aż tyle. I oto p. Joanna Miziołek, produkująca się na portalu wPolityce.pl, jak się przedstawia, absolwentka Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego i dziennikarka (wyrazy współczucia dla pracodawców), nie rozumiejąc ani mojego tekstu, ani przesłania, bezpodstawnie wnioskuje, że przeszkadza mi przyznawanie się przez znanych do wiary, a określenie katocelebryci to atak i wojowanie z katolikami. W konkluzji posądza mnie o podążanie za modą, skoro od wielu lat przyznaję się do ateizmu. Pani Joanno, moda zmienia się bardzo często. Skoro deklaruję ateizm od wielu lat, na pewno nie jest to moda. U katocebrytów jest, bo obudzili się przed chwilą, a niewykluczone, że za chwilę się ockną. Jeszce większe bzdury wypisuje sjk (?) na portalu Wprost24. Twierdzi, że katocelebryci mnie irytują, gdyż "nie wstydzą się Jezusa". Nic bardziej błędnego. Ja też, choć zdeklarowana ateistka nie wstydzę się Jezusa, bo akurat tej postaci historycznej trudno coś zarzucić. Wszak był pierwszym socjalistą. Inna sprawa z jego wyznawcami, którzy wiarą usprawiedliwiali swoje najgorsze zbrodnie. Następnie sjk przez parę linijek wymienia liczne osiągnięcia Radwańskiej i Adamka, których nigdy nie negowałam, a pomija równie liczne rozwody Pazury, które też są mi obojętne, choć akurat z katolicką wiarą nie do końca zgodne, by ująć to najdelikatniej. Cieszę się, że moje teksty trafiają pod strzechy, a Czytelnicy, z nielicznymi wyjątkami, rozumieją o czym piszę. Ubolewam, że są dziennikarze, którzy nie rozumieją. Nie tracę nadziei, że z czasem dojrzeją do swojego odpowiedzialnego zawodu i podejmą ze mną rzeczową polemikę. Zaprawdę uwierzcie, że wierszówka to nie wszystko. Dobre imię też się liczy. Joanna Senyszyn
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C