

| Tusk: Ważą się losy Polski i Europy |
|
Gra o miejsce Polski w Europie Premier przekonywał, że kryzys finansowy obnażył słabości i niekonsekwencje ładu ustrojowego UE. Czas kryzysu i zmian systemowych w Europie to również gra o miejsce Polski w nowej europejskiej strukturze. „Kiedy obserwujemy, co się dzieje w Brukseli na przykład podczas ostatniej Rady Europejskiej, a także, co się dzieje każdego dnia w Europie i na świecie, możemy bez żadnego ryzyka stwierdzić, że w tym, bardzo często też chaosie i poczuciu niepewności, powstają dwie koncepcje Europy. Widać wyraźnie, że ten spór dotyczy roli poszczególnych państw w UE i mechanizmów, które mogły tę rolę wzmocnić lub osłabić. Polska musi wybrać, jaki model Europy jest dla niej bezpieczniejszy. Także w czasie tej debaty musimy zbliżyć się do odpowiedzi, co jest dla Polski bezpieczniejsze: Europa, która wzmacnia instytucje po to, żeby one mogły podejmować trochę więcej decyzji i trochę szybciej te decyzje podejmować, czy powrót do, wydawałoby się archaicznego, modelu, ale ciągle bardzo żwawego, pełnego wigoru modelu, czyli koncertu mocarstw lub mocarstwa" - mówił premier Donald Tusk. - W ostatnich miesiącach coraz odważniej artykułowana jest myśl, że UE powinna wrócić do swojego zrębu, który opisany jest dzisiaj granicami strefy euro. Z naszego punktu widzenia jest rzeczą bardzo ważną, by Polska, choćby z tego względu, że jest poza strefą euro i że nie osiągnęliśmy jeszcze tego poziomu rozwoju cywilizacyjnego, jak najbogatsze państwa strefy euro, nie stała się elementem drugiego lub trzeciego kręgu - podkreślił. Ryzyko i koszty Premier Tusk przekonywał posłów, że w sytuacji realizacji pierwszego modelu - czyli ponownego zjednoczenia - Warszawa, ale też każda inna stolica, mogłaby mieć mniej prerogatyw. "To jest cena, to jest to ryzyko, o którym - moim zdaniem - warto rozmawiać. Alternatywą dla ponownego zjednoczenia nie jest jakiś nieopisany dzisiaj ustrój, w którym w Warszawie będą zapadały decyzje o całej Unii Europejskiej. Jeśli chcemy być w Unii Europejskiej i jeśli chcemy wpływać na to, co jest w Unii Europejskiej, to nie możemy abstrahować od tego, że w UE działają także inne siły, że nasz głos nie jest dominujący i w przewidywalnej perspektywie nie będzie dominujący" – dodał premier Donald Tusk apelował do posłów, by w toczącej się dyskusji rozważyli, co będzie bardziej opłacalne dla Polski. - czy Unia złożona z państw ze sobą twardo konkurujących, gdzie decyzje w stolicach poszczególnych państw będą miały większą wagę niż na szczeblu wspólnotowym, czy też bezpieczniejsza dla Polski będzie Unia Europejska, gdzie instytucje wspólnotowe, a co za tym idzie decyzje wspólnotowe, będą miały więcej do powiedzenia" Opozycjo, spójrz Polakom w oczy Premier kilkakrotnie apelował do prawicowej opozycji w Sejmie, by wzięła współodpowiedzialność za Polskę, zamiast zbijać polityczny kapitał na sytuacji kryzysowej w Europie: "Wydaje się bezdyskusyjne, że ratowanie strefy euro jest w bezpośrednim, oczywistym interesie strefy euro, ale jest także w interesie takich państw, jak Polska" - podkreślił premier i akcentował, że zdarzenia w strefie euro, relacje euro do dolara, rating poszczególnych krajów unijnych mają realny wpływ na sytuację polskich kredytobiorców, którzy mają pożyczki np. we frankach szwajcarskich. Tusk skrytykował opinie, wygłaszane także przez polityków PiS, że nic się nie stanie, jeśli strefa euro upadnie. Takie stanowisko, jest jego zdaniem, wynikiem złej woli, chęci odróżniania się za wszelką cenę od jednolitej polityki Polski w UE, czy dramatycznym, pozbawionym śladów odpowiedzialności i wyobraźni faktem politycznym. W ocenie szefa rządu, nikt w sali sejmowej, a na pewno nie przedstawiciele polskiego rządu, nie może sobie pozwolić na stwierdzenia, że bez znaczenia dla Polski jest sytuacja w strefie euro. - Czy na pewno w sali sejmowej jest ktoś, kto odważy się wstać i powiedzieć Polakom, że polska polityka powinna być co najmniej neutralna wobec zagrożenia upadku strefy euro, bo "nic nas to nie obchodzi, bo nas to nie dotyczy". "Czy ktoś na tej sali naprawdę odważyłby się wygłosić taką tezę?" - pytał premier Tusk. Nie róbmy z tego, co dla Polski i przyszłości naszych dzieci ważne, kolejnego przetargu politycznego - apelował w czwartek do części opozycji premier Donald Tusk. Szef rządu podziękował jednocześnie SLD i Ruchowi Palikota za "lojalność wobec państwa polskiego". Jak ocenił premier, PiS "uznał, że jego szansa będzie polegała wyłącznie na tym, jak źle jest w Polsce i jak źle oceniana jest Polska". W naszym interesie jest jednak - przekonywał - "aby w Polsce, także w tej debacie o przyszłości Europy wiodło się jak najlepiej". "Chciałbym, żeby w tej debacie o przyszłości Polski (...), starać się choć na moment pomyśleć o tym, co zrobić, żeby w Polsce było lepiej, żeby polska pozycja była lepsza, a nie żeby dokuczyć sobie i innym, i doprowadzić do sytuacji kryzysowej" - powiedział Tusk. "To jest moja gorąca prośba: na miłość Boga, nie róbmy z tego, co dla Polski, ale też dla Polski naszych dzieci będzie tak ważne, nie róbmy z tego kolejnego przetargu politycznego, w którym najważniejszą stawką ma być wasz pesymizm i wasza niewiara we własne siły i polskie siły" - apelował szef rządu.
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C