
| Financial Times: Polska ma znów szansę uniknąć kryzysu |
|
„Ten wyczyn powinien przełożyć się na rosnące polityczne znaczenie Warszawy w UE, w której Polska uważa się za jedną z potęg i stawia się na równi co najmniej z Hiszpanią”, pisze autor artykułu. Ten rok będzie kluczowym sprawdzianem dla tych ambicji, zauważa gazeta, a premier Donald Tusk powiedział wprost, że zagrożeniem dla Polski było by przyjęcie przez UE polityki dwóch prędkości. Takie podejście mogłoby wytrącić Polskę z drogi dynamicznego rozwoju - a na jego kontynuację ma duże szanse. Polska sąsiaduje z Niemcami, dla których jest teraz ważniejszym partnerem handlowym niż Rosja. Dla niemieckich producentów polskie zakłady stanowią ważne ogniwo w łańcuchu dostaw. Co prawda istnieje pewne ryzyko, co się stanie, jeśli niemiecka gospodarka zahamuje, ale „połączenie silnego eksportu i prężnego rynku wewnętrznego stawia Polskę w lepszej pozycji od innych krajów”. „Warszawa ma ambicje stać się niezbędnym wschodnim sąsiadem dla Berlina, takim samym, jakim na zachodzie jest Francja. Centrowy rząd Donalda Tuska zerwał z dążeniami poprzedniego, konserwatywnego rządu, który dążył do naśladowania Wielkiej Brytanii: jej prorynkowej gospodarki, rezerwy wobec UE i entuzjastycznie proamerykańskiej polityki zagranicznej”. Tę zmianę utożsamia osoba obecnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, wykształconego w Oksfordzie i zaprzyjaźnionego z amerykańskimi neokonserwatystami, który w rządzie Jarosława Kaczyńskiego był ministrem obrony, a potem przeniósł się do Platformy Obywatelskiej. W swoim wygłoszonym niedawno w Berlinie przemówieniu Radosław Sikorski zaprezentował obecną, prozachodnią politykę Warszawy. „Niemcy ze swej strony gorąco popierają Trójkąt Weimarski, na mocy którego Polska regularnie uczestniczy w rozmowach Paryż-Berlin”, zauważa brytyjski dziennik finansowy. Poparcie Niemiec dla Polski było też widoczne w czasie kulminacji kryzysu w strefie euro, kiedy to kanclerz Niemiec walczyła, aby państwa nienależące do strefy euro również były sygnatariuszami nowego traktatu. Przyjęcie wspólnej waluty przyczyni się do wzrostu PKB i napływu inwestycji zagranicznych, ale największe korzyści będą natury politycznej. „Polska chce odgrywać większą rolę w UE, a nie mając wspólnej waluty nie może tego robić”, zauważa ekonomista Ryszard Petru. Ambicją Polski jest – pisze gazeta – aby będąc obszarowo siódmym największym krajem w UE, zaś pod względem liczby ludności szóstym – stanowić przykład nie tylko jako kraj, który pierwszy wystąpił z sowieckiego bloku, ale także jako reformator własnej gospodarki, na której teraz mogą się wzorować zarówno państwa na obrzeżu eurostrefy, jak Ukraina czy Białoruś, „mające kłopot z oderwaniem się od rosyjskiej orbity”. Polska przeszła długą drogę: w 1989 roku należała do Europy Wschodniej, w 2004 roku wstępując do UE, stała się Europą Środkową, a teraz chce stanowić część Europy Północnej, do której należą Niemcy i którą charakteryzują takie cechy jak punktualność, ciężka praca i dyscyplina fiskalna. Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, doradcy ekonomicznego premiera Tuska, Polska przeżywa obecnie boom porównywalny z tym, jakie kraje Europy Zachodniej przeżywały po wojnie. Nadrabia zaległości, dogania gospodarki krajów Europy Zachodniej, z tym że przez komunizm jest spóźniona o czterdzieści lat. jp/”Financial Times” fot. KPRM
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C