| Premier śpi, Prezydent nowelizuje ustawę o zgromadzeniach |
Czy premier śpi? a tym samym do działania musi przystąpić we własnej osobie Prezydent Bronisław Komorowski? Takie pytanie nasuwa się kolejny raz w obliczu gwałtownych wydarzeń, tym razem mających miejsce w trakcie trwania Marszu Niepodległości, który odbył się w Warszawie, a także w innych miastach Polski. Można się zastanawiać, czy przypadkiem Prezydent Bronisław Komorowski nie ma momentami dość braku reakcji ze strony rządu i premiera Donalda Tuska, skoro już drugi raz - w ostentacyjny sposób - w trakcie piastowania urzędu Prezydenta, podejmuje jako głowa Państwa inicjatywę ustawodawczą. W Polsce, na mocy art. 118 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, prawo inicjatywy ustawodawczej przysługuje: Senatowi, Prezydentowi RP, Radzie Ministrów oraz posłom, przy czym Regulamin Sejmu wymaga, by projekt był zgłoszony przez grupę 15 posłów lub poselską komisję sejmową. Prawo takie posiada także grupa 100 tysięcy obywateli. Reakcją Prezydenta na nadzwyczajne wydarzenia jest podjęcie inicjatywy ustawodawczej, a przynajmniej jej zapowiedź. Rodzi się tym samym pytanie, co robi rząd i czemu to premier nie jest inicjatorem takich działań legislacyjnych? Momentami można mieć wrażenie, że rząd nie panuje nad sytuacją. Rzecznik rządu w ramach spotkań z mediami opowiada utarte formułki, z których nie wynikają żadne konkrety, ani sprecyzowane działania organów Państwowych. To przecież Policja podlega wojewodzie, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo w regionie, a ten jako organ administracji rządowej podlega bezpośrednio ministrowi spraw wewnętrznych i administracji oraz premierowi. Cytując wypowiedź rzecznika rządu - zapewne Pawła Grasia (wp.pl) cyt: "Na pewno będzie zalecenie pana premiera, żeby karać zatrzymanych z całą bezwzględnością, bez względu na przynależność czy sympatie polityczne ..." można odnieść wrażenie, że w państwie prawa jakim jest Polska o karaniu za przestępstwa decyduje premier, a nie niezawisłe sądy. Rzecznik rządu jednak już wielokrotnie stosował tego typu „nieszczęśliwe” sformułowania. Podobna sytuacja ma się w przypadku prokuratury, która przecież jest "niezależna"? W takim wypadku trudno sobie wyobrazić wywieranie wpływu przez ministerstwa, co najwyżej można mówić tutaj o współpracy między organami państwowymi. Zarówno obecnie jak i w przypadku wcześniejszych wydarzeń widać, że rozdzielenie stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego jest czysto teoretyczne, ponieważ ten drugi bardzo często okazuje się bezsilny i zmuszony do szukania pomocy właśnie w Ministerstwie Sprawiedliwości. Taka sytuacja miała i ma miejsce w przypadku katastrofy smoleńskiej, taka sytuacja ma miejsce również teraz? |
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C
Komentarze