| Wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska |
|
Premier rozpoczął swoje wystąpienie od odpowiedzi na pytania dotyczące kwestii ewentualnego dodatkowego podatku od niektórych kopalin. Chwilę wcześniej klub PiS wniósł o rozszerzenie porządku obrad izby o wyjaśnienia Tuska m.in. w tej sprawie. Zbigniew Kuźmiuk sugerował, że ktoś wiedział wcześniej o tym, iż premier powie w expose o dodatkowym podatku, bo - zdaniem posła PiS - wpłynęło to na spadek cen akcji KGHM. Premier po wejściu na mównicę podjął ten temat i oświadczył, że według informacji Giełdy Papierów Wartościowych jego deklaracja dotycząca możliwego dodatkowego podatku od kopalin, nie była wykorzystana przez graczy giełdowych, a strata Skarbu Państwa z tytułu spadku cen akcji KGHM była wirtualna. Tusk zapewnił też, odpowiadając prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, że kierowane pod adresem jego rządu zarzuty zaakceptowania niekorzystnych dla Polski zapisów pakietu energetyczno-klimatycznego są nieprawdziwe. "Poprzedni prezydent Lech Kaczyński podjął te zobowiązania na Radzie Europejskiej. Jak sam powiedział publicznie, ale i w rozmowie ze mną, stało się to na prośbę kanclerz Angeli Merkel i uzyskał w ten sposób pewne zobowiązania dotyczące innych zapisów ustrojowych UE" - stwierdził. Jak dodał, Lech Kaczyński po pewnym czasie uczciwie i otwarcie przyznał, że konsekwencje tego kroku mogą być rzeczywiście bardzo kosztowne dla Polski. "Nie chciałbym, aby kiedykolwiek więcej pojawiały się fałszywe argumenty w tej debacie, ona jest zbyt poważna na formułowanie nieprawdziwych zarzutów" - podkreślił Tusk. Premier, odpowiadając na pytania posła Zbigniewa Zaborowskiego (SLD), powiedział, że wynegocjowanie 300 mld zł w nowym budżecie UE dla Polski jest jak najbardziej realne. Dodał jednak, że warunkiem jest potwierdzenie zapisów, które znalazły się w projekcie budżetu, przygotowanym przez Komisję Europejską. Jak zaznaczył, projekt budżetu UE na lata 2014-2020, "w swoich wszystkich najistotniejszych fragmentach odpowiada polskim interesom". Podkreślił w innym miejscu, że główne efekty związane m.in. ze zmianami emerytalnymi, będą „rosły w czasie”. "W tym długim terminie wtedy, kiedy zakończy się praca nad wydłużaniem wieku emerytalnego, będziemy mówili oczywiście o kwotach, które będą rzeczywiście równoważyły i bilansowały polskie zadłużenie w sposób bezpieczny dla Polski i będziemy mówili o kwotach przewyższających zdecydowanie 100 mld zł" - powiedział. Odpowiadając na pytania m.in. Zbigniewa Napieralskiego (SLD), który pytał o skutki wydłużenia wieku emerytalnego na rynku pracy, Donald Tusk powiedział, że „wysokie bezrobocie dla ludzi młodych Polsce jest zjawiskiem bardzo bolesnym”. Dodał jednak, że polski wskaźnik (22,5 proc.) w tej sprawie jest radykalnie niższy wskaźnik niż średnia w Unii Europejskiej. Jego zdaniem, nie ma automatycznego związku między miejscami pracy dla ludzi starszych, a tymi miejscami pracy poszukiwanymi przez ludzi młodych. „Na szczęście nie ma automatyzmu jeden do jednego. (…) Ta relacja jest stosunkowo niewielka” – powiedział. Premier przekonywał też, odpowiadając na wątpliwości posłów opozycji, że wykształcenie filozoficzne nowego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina "nie będzie przeszkodą w deregulowaniu". "Najbardziej zdumiało mnie to, że te wątpliwości wygłasza Janusz Palikot z wykształcenia filozof, zajmujący się deregulacją" - mówił szef rządu. Odpowiadając na pytanie o depenalizację posiadania marihuany, Tusk podkreślił: „Dopóki ja będę premierem i będę miał coś do powiedzenia, w Polsce nie będzie legalizacji narkotyków, koniec, kropka”. Tusk wyraził też zadowolenie z tego, że mimo ostrych recenzji liderzy opozycji chcą razem z jego rządem pracować nad "niektórymi przynajmniej" trudnymi projektami. "Mimo wielu ostrych recenzji prawie wszyscy liderzy klubów opozycyjnych: Jarosław Kaczyński, Janusz Palikot, Leszek Miller z całą pewnością wypowiedzieli dla rządu bardzo ważne słowa. Nie popierając tego rządu, nie głosując za tym rządem, są gotowi pracować z nami nad niektórymi projektami, które zaproponowałem" - powiedział premier. Premier nawiązał też do wydarzeń, które miały miejsce 11 listopada w dniu Święta Niepodległości. "Polska policja była atakowana nie tylko przez niemieckich anarchistów, ściągniętych nieodpowiedzialnie tutaj, by zakłócić 11 listopada (...), ale jednak główne, te najbardziej dramatyczne zdarzenia, w tym rany i kontuzje policjantów, wynikały nie z ataku niemieckich anarchistów, tylko polskich chuliganów ubranych w szaliki klubowe, wspieranych tak mocno w ostatnim czasie przez prezesa Kaczyńskiego i PiS" - mówił premier. "Będziemy ścigali z całą surowością wszystkich, którzy atakują polskie symbole, polska flagę, polskie święto narodowe, niezależnie od tego, czy to jest prawica, czy lewica" - oświadczył Tusk. W tym momencie posłowie PiS opuścili salę posiedzeń. Wrócili na salę na głosowanie nad wotum zaufania dla rządu. lb/PAP
Dodaj komentarz
|
°C
°C °C
°C °C
°C °C
°C °C