joomla templates top joomla templates template joomla

Ładunek podłożony przez "bombera" z Grudziądza pod autem nauczycielki z Warlubia mógł ją zabić? Śledczy podłożyli bombę. Dużo dymu, auto nie wybuchło

R.Ż/eSerwis.info; info/video: TVN24/x-news włącz . Opublikowano w Grudziądz kryminalne

 
Prokuratura nie ma wątpliwości, że 42-letni mężczyzna podłożył bombę pod auto swojej żony, żeby ją zabić. On broni się i twierdzi, że chciał ją tylko wystraszyć. 
 
Dlatego Prokuratura Rejonowa w Świeciu zdecydowała się na sprawdzenie skutków eksplozji takiego samego ładunku.
 
 
 
Okazało się, że mimo poważnych zniszczeń i chmury dymu samochód nie eksplodował, co może przemawiać za wersją przedstawioną przez podejrzanego. Prokuratorzy nie zamierzają jednak na razie zmieniać kwalifikacji czynu i przypominają, że ładunek miał eksplodować w trakcie jazdy.
 

 
– Efekt wizualny, hukowy jest tego rodzaju, że wykluczałby zapanowanie nad pojazdem – tłumaczy Monika Blok-Amenda z Prokuratury Rejonowej w Świeciu. A to, zdaniem śledczych, mogłoby skutkować śmiertelnym zagrożeniem na drodze.
 
Kobieta, z zawodu nauczycielka, w czerwcu znalazła pod swoim citroenem tykający pakunek. Okazało się, że to ładunek wybuchowy. Na szczęście detonator nie zadziałał. Bombę rozbroili saperzy.
 
 
 
Opisywana sytuacja miała miejsce w czerwcu 2017 roku przy szkole w Warlubiu. 
 
Nauczycielka szkoły w Warlubiu po dotarciu do pracy znalazła pod swoich samochodem bombę. Policja ewakuowała niemal 600 uczniów i pracowników pobliskiej szkoły. Ładunek został zdetonowany na miejscu przez saperów.
 
Kobieta, której podłożono ładunek wybuchowy w samochodzie przyjechała do Warlubia do pracy z Grudziądza. Kiedy wysiadła z samochodu jej uwagę przykuł tykający pod samochodem zegar. Kiedy zajrzała pod pojazd znalazła dziwny pojemnik, a do niego przymocowany zegar. 
 
Pojazd został ustawiony w bezpiecznej odległości od szkoły, jednocześnie zarządzono ewakuację uczniów i pracowników, razem niemal 600 osób. 
 
Na miejscu pojawili się wezwani saperzy, którzy zneutralizowali ładunek Najpierw odłączono go od pojazdu, a następnie umieszczono w bezpiecznym miejscu i zdetonowano.
 
Substancja znajdująca się w pojemniku – jak wykazała kontrolowana detonacja – była wybuchowa. Skład i ewentualne skutki jakie mógł wywołać wybuch pod autem ustalą dalsze badania laboratoryjne. 
 
"Bomberem" okazał się mąż poszkodowanej i mu postawiono zarzuty. Mężczyzna był wcześniej notowany przez policję.
 
 
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież