joomla templates top joomla templates template joomla

Radny Paweł Napolski czy Jakub Kopkowski nie będę już mogli blokować wypowiedzi mieszkańców w trakcie sesji? Zapowiadana jest zmiana statutu, będzie głosowanie w tej sprawie na najbliższej sesji

R.Ż/eSerwis.info; fot: Agencje/eReporter24.pl włącz . Opublikowano w Grudziądz samorząd

O możliwości wypowiedzi osób spoza organów Gminy w trakcie Sesji Rady Miejskiej nie będzie już decydował pojedynczy radny. Na decyzję będzie miała wpływ większość w głosowaniu. Na najbliższej Sesji Rady Miejskiej Grudziądza radni zdecydują o tej zmianie. 
 
Sprawa blokowania wypowiedzi osób spoza organów Gminy już wielokrotnie była przedmiotem dyskusji na spotkaniach z mieszkańcami Grudziądza, pisaliśmy również o tym kilka razy. 
 
Tego typu sytuacje miały miejsce wcześniej, ale również w obecnej kadencji przynajmniej dwa razy doszło do podobnej blokady chcącego się wypowiedzieć mieszkańca. Jednym z radnych blokujących wypowiedź lokalnego architekta chcącego się wypowiedzieć w trakcie sesji w sprawie budowy biurowca przy Marinie był radny Platformy Obywatelskiej Paweł Napolski, który po tej „akcji” zyskał nawet przydomek wśród części środowisk:
 
- lokalnego Kuchcińskiego - 
 
co miało być analogią do odbierania głosu na posiedzeniach sejmu przez aktualnego Marszałka Sejmu. 
 
Do Grona „blokerów” dołączył z czasem również radny PO Jakub Kopkowski, który również zablokował wypowiedź osoby w trakcie sesji Rady Miejskiej Grudziądza zgłoszonej do dyskusji przez innego radnego. 
 
Radni zapowiadali od pewnego czasu zmiany w dopuszczaniu osób spoza Rady do głosu, ale przez kilka miesięcy nic się w tej sprawie nie działo. Na najbliższej sesji pojawi się jednak nowa propozycja, nad którą zagłosują radni i jeżeli ją przegłosują zmienią się zasady dopuszczania mieszkańców do głosu podczas posiedzeń Rady Miejskiej. 
 
 
 
Z inicjatywą zmiany przepisów w tym zakresie wyszło Stowarzyszenie Obywatelski Grudziądz. Projekt uchwały w tej sprawie podpisali radni OG: Maciej Glamowski, Szymon Gurbin i Piotr Rohde, a także Łukasz Kowarowski (SLD) i Małgorzata Ossowska-Neumann (PiS).
 
- "Wetowanie wypowiedzi mieszkańców na sesjach Rady Miejskiej do objaw strachu i zachowanie na granicy obciachu. Czas z tym skończyć. Niech  głos wreszcie mają mieszkańcy, ponieważ w ostatnich latach władza, przejawiając objawy politycznego narcyzmu, była zdolna słuchać tylko samej siebie. Na początek proponujemy, aby o udzieleniu głosu osobie spoza Rady Miejskiej, radni decydowali w głosowaniu. Takie rozwiązanie jest wciąż niewystarczające, ale chcemy pokazać kierunek i zaproponować zmianę, która będzie miała szansę zostać przyjęta jeszcze w tej kadencji" - mówi Przemysław Decker z Obywatelskiego Grudziądza. 
 
W aktualnym stanie prawnym zgodnie ze statutem po zgłoszeniu przez radnego osoby do głosu spoza organu Gminy
 
- wystarczyło, że w ciągu 10 sekund od momentu złożenia takiego wniosku w tej sprawie jeden z radnych zgłosił swój sprzeciw i osoba taka nie miała już możliwości zabrania głosu –
 
W nowej konstrukcji o dopuszczeniu do głosu w trakcie sesji decydować będzie większość Rady, a nie pojedynczy radny, któremu może się nie podobać chęć zabrania przez kogoś głosu.  
 
Spytaliśmy jakiś czas temu radnych i polityków lokalnych co sądzą ogólnie o blokowaniu wypowiedzi na sesjach Rady Miejskiej oraz o wprowadzeniu zmian w tym zakresie. 
 
Z wystąpieniami mieszkańców bywało w historii różnie poniżej jeden z przykładów.

Maciej Glamowski już jakiś czas temu zapowiadał, że obecne przepisy powinny zostać zmienione:
 
- "Sprawdzimy jak w innych samorządach uregulowano kwestię zabierania głosu przez mieszkańców na sesjach organów uchwałodawczych. Warto się zastanowić czy naszym mieście nie wprowadzić zmian w tym zakresie".
 
Radnemu Piotrowi Rohde sytuacje blokowania wypowiedzi się nie spodobały:
 
- „Bardzo mi się to nie podobało, gdy Paweł Napolski zablokował glos mieszkańca. Właściwie większość radnych była tą sytuacja oburzona.
 
Kamil Heyka z Nowoczesnej uważa, że reguły zabierania głosu powinny być jasno określone:
 
- „Nie porównywałbym radnego miasta do marszałka Sejmu, który nawet zabrania wstępu do budynku wielu osobom. Reguły zabierania głosu przez mieszkańców powinny być jasno określone i bardziej powinno się liczyć zdanie przewodniczącego, który jest odpowiedzialny za sprawne prowadzenie obrad i który sam powinien ocenić z jednej strony prawo głosu mieszkańców, a z drugiej strony decyzyjność i sprawne prowadzenie posiedzeń rady, tak aby nie przeciągały się na wielogodzinne posiedzenia. Sam, choćby w przypadku inicjatywy invitro, nie doświadczylem blokowania wypowiedzi. Myślę, że warto rozpocząć dyskusje o zmianie zasad prowadzenia obrad, zachęcić do większego udziału w posiedzeniach komisji i oczywiście wreszcie wdrożyć elektroniczny system głosowania oraz transmisje na żywo z posiedzeń rady i komisji. Obecne posiedzenia rady niestety wyglądają dość archaicznie i dziwię się, że od pewnie 20 lat nic się nie zmienia. Zacznijmy czerpać dobre wzorce z innych miast, choćby Torunia, gdzie wygląda to zupełnie inaczej” 
 
Według Michała Jędrzejewskiego:
 
- „"Nie należy nikogo bez powodu blokować. Rozwiązanie polegające na tym, że można w ciągu dziesięciu sekund sprzeciwić się żeby mieszkaniec Grudziądza mógł zabrać głos jest absurdalne. Każdy obywatel naszego miasta powinien mieć nieskrępowany dostęp do wypowiedzi".
 
Rafał Nadolski uważa, że Paweł Napolski to lokalny Misiewicz tylko z inną etykietą partyjną:
 
-"Wiara w demokrację z reguły kończy się tak samo. Jest to system, który nie ma nic wspólnego z demokracją ateńską. System ten nie ma szans sprawdzić się w dużych skupiskach ludzi. Jest to system oparty tylko i wyłącznie na opinii, nie na kompetencjach. Bardziej zależy od ilości podjętych prób przypodobania się i przekupstwa niż realnego życia. Widać to od wielu lat zarówno w Europie jak i samej Polsce. Niestety, w przypadku Pana Pawła Napolskiego nie można niczego powiedzieć prócz tego, że jest radnym z przypadku. Jest on klasycznym przykładem opinii, a nie kompetencji. To jest człowiek zagubiony. Merytorycznie bardzo słaby. Nie ma z nim szans podjąć tematu do dyskusji. Taki lokalny "Misiewicz" tylko z inną etykietą partyjną.  W mojej opinii to przerost formy nad treścią. Można się różnić spojrzeniem na życie, świat. Jak najbardziej. Lecz tu brak jakiegokolwiek spojrzenia prócz tego, który otrzyma od prowadzącego. Jest mi po ludzku najzwyczajniej jego żal. Widać zagubienie i od górne sterowanie. Trzymam za niego kciuki".
 
Według Arletty Żebrowski z SLD:
 
- „Każde blokowanie wypowiedzi mieszkańcom w ważnych dla nich sprawach zasługuje na potępienie i świadczy nie tylko o arogancji władzy, ale przede wszystkim o braku szacunku do mieszkańców. Mandat radnego jest mandatem zaufania danym przez mieszkańców, którzy zaufali, iż ich interesy będą odpowiednio reprezentowane, a ich problemy rozwiązywane. Odbieranie możliwości wypowiedzi, choćby krótkiej, ograniczonej czasowo, odczytuję jako lekceważenie mieszkańców, ich problemów i interesów. 
 
Porównanie radnego, który blokuje możliwość zabrania głosu (jak zrozumiałam wielokrotnie) osobie zainteresowanej, do marszałka Kuchcińskiego należy odbierać jako porównanie zachowania (blokowania możliwości zabrania głosu), a nie jako porównanie cech osobowości czy przynależności partyjnej. 
 
Ta dyskusja pokazuje jak przydatne są spotkania w ramach Akademii Samorządowej organizowane przez Obywatelski Grudziądz- wcześniej nie miałam nawet świadomości istnienia zapisu, który w oczywisty sposób łamie podstawowe zasady samorządności i demokracji w naszym mieście. 
 
Uważam, że zamykanie mieszkańcom ust nie tylko nie rozwiązuje problemów, ale powoduje nowe, zupełnie niepotrzebne napięcia na linii władza- obywatele, co w konsekwencji uniemożliwia sprawną współpracę dla dobra ogółu mieszkańców. 
Nie ulega zatem wątpliwości, że tak niekorzystny dla mieszkańców zapis powinien zniknąć jak najszybciej, a do tego czasu przynajmniej nie powinien być przez radnych stosowany, a już na pewno nie powinien być nadużywany, bo to czy w ogóle chcą wysłać zainteresowanego świadczy o ich szacunku do mieszkańców.”
 
 
 
Według Marcina Jarmużka obecna sytuacja to swoiste liberum veto:
 
- „Sytuacja ze "sprzeciwem w ciągu 10 sekund" przypomina mi liberum veto z czasów "złotej wolności" szlacheckiej. Radny, nieważne jakiej opcji politycznej, jest wybrany przez mieszkańców miasta i powinien chociaż wysłuchać zdania jednego lub kilku z nich. Taki przepis powinien być jak najszybciej usunięty z regulaminu. Tym bardziej, że może być sprzeczny z prawem. Sytuacja ze "sprzeciwem w ciągu 10 sekund" przypomina mi liberum veto z czasów "złotej wolności" szlacheckiej. Radny, nieważne jakiej opcji politycznej, jest wybrany przez mieszkańców miasta i powinien chociaż wysłuchać zdania jednego lub kilku z nich. Taki przepis powinien być jak najszybciej usunięty z regulaminu. Tym bardziej, że może być sprzeczny z prawem.”
 
Według Tobiasza Kobyłeckiego blokowanie wypowiedzi jest niedopuszczalne:
 
- "Osobiście uważam, iż jakiekolwiek uniemożliwianie swobodnej wypowiedzi mieszkańcom na RM, a zwłaszcza w sprawach bezpośrednio ich dotyczących - jest czymś absolutnie nie dopuszczalnym. Radnym , którym "zdarzył się" taki przypadek "przyblokowania", należałoby przypomnieć, że pełnią oni wobec mieszkańców nie tylko rolę reprezentacyjną, ale przede wszystkim służebną. Ponadto przypomnieć im również wypadałoby o tym, z czyich podatków opłacane są ich diety".
 
W sprawie wypowiedział się również radny Paweł Napolski, który był sprawcą blokowania wypowiedzi: 
 
- „Zgodnie z Regulaminem Rady Miejskiej Grudziądza przedmiotem wystąpień na sesji mogą być tylko sprawy objęte porządkiem sesji. W opisanym przez Pana przypadku dyskusja radnych dotyczyła projektu uchwały w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podczas dyskusji radny Maciej Glamowski zaproponował, aby jeden z architektów działających na terenie Grudziądza poinformował Radę Miejską w jaki sposób organizowane są konkursy urbanistyczno-architektoniczne w różnych miastach Polski.
 
W związku z tym, że przedmiotem uchwały było przystąpienie do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a nie organizacja konkursów urbanistyczno-architektonicznych, wypowiedź architekta byłaby niezgodna z przedmiotem uchwały, a tym samy niezgodna z uchwalonym przez radnych Regulaminem Rady Miejskiej oraz przyjętym (również przez radnego Glamowskiego) porządkiem obrad. Jeżeli Panu Glamowskiemu zależało na dyskusji na temat organizacji konkursów urbanistyczno-architektonicznych mógł zgłosić to na posiedzeniu Komisji Wspólnych, które odbyło się dokładnie tydzień wcześniej. Niestety Pan radny Glamowski w nim nie uczestniczył. Szkoda.
 
Warto wskazać, że radni mają możliwość wprowadzenia zmian w Regulaminie Rady Miejskiej. Wielokrotnie słyszałem wypowiedzi radnych opozycji, którzy twierdzili: „trzeba zrobić to”, „trzeba zmienić tamto”. Niestety zawsze kończyło się tylko na mówieniu. Jeżeli ktoś chce ulepszyć Regulamin Rady Miejskiej to niech działa. Od samego mówienia zmiany w zapisach uchwały się nie zmienią. Ja ze swojej strony deklaruję poparcie wszelkich zmian służących mieszkańcom. Podkreślam. Mieszkańcom, a nie interesom ugrupowań politycznych prowadzących kampanię wyborczą”.
 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież