joomla templates top joomla templates template joomla

Przewodniczący Rady Miejskiej Grudziądza propagował komunizm? Wojewoda dementuje jakoby zakazał obchodów wyzwolenia grudziądza

R.Ż/eSerwis.info; info/fot: Urząd Miejski.

Radny Platformy Obywatelskiej Jakub Kopkowski poinformował, że wojewoda kujawsko-pomorski zakazał Świętowania dnia wyzwolenia Grudziądza jako dnia propagującego komunizm. Oznaczałoby to, że Przewodniczący Rady Miejskiej Grudziądza Arkadiusz Goszka składając kwiaty w tym dni i publikując tą informację publicznie - złamał prawo. 
 
W dniu wyzwolenia Grudziądza przez sowietów w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o złożeniu kwiatów pod Pomnikiem Żołnierza Polskiego na Rynku Głównym w Grudziądzu przez radnego i jednocześnie Przewodniczącego Rady Miejskiej Grudziądza Arkadiusza Goszkę. 
 
 
 
Równolegle pojawiły się opinie jakoby Wojewoda Kujawsko- Pomorski zakazał „świętowania” 6 marca czyli dnia wyzwolenia Grudziądza, jako dnia propagującego komunizm, co w zgodzie z polskim prawem jest zakazane.
 
- 6 marca to dla jednych data wyzwolenia Grudziądza spod okupacji niemieckiej, ale również dla wielu dzień rozpoczęcia nowej okupacji - sowieckiej -
 
Wspomniany zakaz miał tłumaczyć niską frekwencję podczas składania kwiatów pod Pomnikiem Żółnierza Polskiego -  w tym dniu pojawił się jedynie Przewodniczący Arkadiusz Goszka.
 
 
W odpowiedzi od wojewody uzyskaliśmy zaprzeczenie jakoby wydano wspomniany zakaz:
 
- „Wojewoda nie kierował do władz Grudziądza zakazu świętowania dnia wyzwolenia. Ustawa dekomunizacyjna nie reguluje obchodów jakichkolwiek uroczystości. Ustawa dotyczy nazw ulic, jednostek organizacyjnych i pomników”.
 
Sankcje za propagowanie komunizmu przewiduje jednak Kodeks Karny, który zakazuje propagowania ustrojów totalitarnych:
 
- Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój (..) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 -
 
Złożenie kwiatów trudno jednoznacznie uważać za samo „propagowanie”, które nie do końca jest zdefiniowane w przepisach kodeksu karnego i może być różnie postrzegane. Natomiast ustawa z 2016 roku zakazuje bezpośrednio propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki. Za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989.
 

 
Czy sama nazwa „wyzwolenia Grudziądza” może być uważana za takie propagowanie? Zapytaliśmy Przewodniczącego Rady Miejskiej o "uroczystość":
 
- „Kwiaty  złożyłem  w imieniu władz samorządowych w związku  z wyzwoleniem miasta spod okupacji niemieckiej. I tylko w takim  wymiarze, zakończenie okupacji niemieckiej” – odpowiada Przewodniczący Rady Miejskiej w Grudziądzu Arkadiusz Goszka.
 
Dzień wyzwolenia Grudziądza dla wielu osób kojarzy się jednak nie tyle z wyzwoleniem co z nadejściem komunizm, który podobnie jak hitlerowskie Niemcy ma na swoim koncie również tysiące ofiar. Dzień ten dla wielu grudziądzan dodatkowo jest również:
 
- dniem zbrodni na mieszkańcach Grudziądza -
 
 przez wkraczających do miasta Rosjan.
 
 
 
Masowe gwałty i kradzieże na ludności cywilnej, wywózka na przymusowe roboty do gułagów w Rosji, wielu zabitych cywilów.
 
- „Mówimy o dużym uproszczeniu mówiąc wyzwolenie. Jeżeli chodzi o okupację hitlerowską to było wyzwolono Grudziądz spod jej okupacji” -  mówi historyk, radny Rady Miejskiej Arkadiusz Żebrowski.
 
Jak mówi historyk, pierwsze trzy dni to:
 
- ‘Gwałty, rabunek. Dowództwo rosyjskie przymknęło oko na postepowanie żołnierzy i doszło do bandyckich wystąpień na tym terenie. Potem starano się ukrócić działania, ale to i tak nie zapobiegło gwałtom. Są opisy rabunków na ul. Toruńskiej, mordy na ul. Legionów i to całkowicie bezsensowne, bo nie było oporu ludności i walk. Wrzucano bezmyślnie granaty do piwnic, wywlekano ludzi na ulicę, rabowano obrączki, zegarki, zabijanie osób próbujących zatrzymać ten proceder. Panowało swojego rodzaju zezwierzęcenie. Ciężko znaleźć usprawiedliwienie dla tego typu zachowań”. 
 
W podobny sposób przedstawiają ten dzień zapiski jednego z nastoletnich uczestników tych dni, młodego chłopca, który przebywał w Grudziądzui i był naocznym świadkiem zajść, które opisywał na bieżąco w swoim pamiętniku: 
 
- „o 4.30 wkroczyło wojsko rosyjskie do Grudziądza. Z początku byli dobrzy żołnierze, ale później przyszli bolszewicy. Taka hałastra. Rabują, gwałcą kobiety i dziewczęta. Po porostu mordowały” – czytamy w pamiętniku. 
 
 
Taki stan panował w Grudziądzu do czasu przybycia wojsk polskich i policji - jak podaje nasz świadek z tamtego czasu. Dla wielu mieszkańców tragedia jednak rozegrała się później. Pojawiły się wywózki na roboty, z przebywających w mieście 20 tys. ludności cywilnej, oraz osób znajdujących się w okolicach Grudziądza wywieziono nawet 2-3 tys. osób. Osoby te w większości nigdy nie wróciły do Grudziądza, wielu z nich zmarło w podróży i w samych obozach pracy w Rosji. 
 
- „ Wywozili i Niemcy i Rosjanie. Znana jest ilość osób jaka została wywieziona do gułagu bo Rosjanie udostępnili te dokumenty. Z Grudziądza i okolic wywieziono nawet 2-3 tys. osób. Często bywało tak, że żołnierze rosyjscy, kiedy umierały osoby idące w kolumnie „wyciągali” z pobliskich domów bez powodu przypadkowe osoby, aby uzupełnić ilość, aby im się zgadzała ilość w kolumnie" - mówi Arkadiusz Żebrowski.
 
Pytaniem otwartym pozostanie zapewne, czy kwiaty w tym dniu nie należą się najbardziej mieszkańcom Grudziądza, na których armia radziecka dokonała zbrodni wojennej "wyzwalając" Grudziądz spod okupacji niemieckiej, wkroczając do miasta i rozpoczynając walkę nie tylko z hitlerowcami, ale również z samymi mieszkańcami Grudziądza, z Polakami.
 
 
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież