joomla templates top joomla templates template joomla

„Ruch, który buduję jest coraz silniejszy, więc przeciwnicy sięgają po metodę donosów i insynuacji” - odpowiada Maciej Glamowski na zarzuty skierowane do wojewody w jego sprawie

R.Ż/eSerwis.info; fot: Agencje/eReporter24.pl włącz . Opublikowano w Grudziądz wybory samorządowe

Radny Maciej Glamowski odniósł się do pisma skierowanego do Wojewody w jego sprawie. Wedle zarzutów skierowanych w stosunku do jego osoby radny miałby stracić mandat radnego ze względu na utratę prawa wybieralności.
 
Kilka dni temu do Wojewody wpłynęło pismo, w którym jeden z obywateli poinformował organ nadzorczy o tym jakoby powstała przesłanka, wedle której radny Maciej Glamowski nie zamieszkując na terenie Grudziądza, utracił prawo wybieralności, w związku z czym mandat jego powinien ulec wygaśnięciu. 
 
Wojewoda przesłał pismo w tej sprawie do Przewodniczącego Rady Miejskiej Grudziądza, aby ten sprawę wyjaśnił. Sprawę "donosu" skomentował sam zainteresowany. Jak odpowiada kandydat na Prezydenta Grudziądza z ramienia Obywatelskiego Grudziądza Maciej Glamowski:
 
- „Radnym jestem od 2010 i to, że te absurdalne zarzuty pojawiają się właśnie teraz, traktuję jako element brudnej walki politycznej”
 
Według radnego Stowarzyszenie jakiemu przewodniczy staje się coraz silniejsze i to jest powodem szukania „haków” na niego i jego współpracowników:
 
- „Obywatelski Grudziądz, czyli ruch, który buduje jest coraz silniejszy, więc nasi przeciwnicy sięgają po metodę donosów i insynuacji” -  komentuje radny Glamowski.
 
 
Radny nie zamierza rezygnować, ponieważ uważa, że Grudziądz wymaga pilnych zmian, w sprawie pisma do Wojewody w jego sprawie zapowiada, że przekaże stosowne wyjaśnienia Przewodniczącemu Arkadiuszowi Goszce:
 
- „Nas to nie zatrzyma, bo widzimy, że nasze miasto wymaga wprowadzenia pilnych zmian. Wyjaśnienia dotyczące pisma Wojewody niebawem przekażę Przewodniczącemu Rady Miejskiej. Nie mam nic do ukrycia” - odpowiada radny Maciej Glamowski. 
 
Jak sprawę komentują lokalni politycy? 
 
Jak mówi radny SLD Łukasz Kowarowski radny Maciej Glamowski płaci podatki w Grudziądzu i tutaj mieszka:
 
- „Z tego co wiem Maciej Glamowski mieszka w Grudziądzu, jest właścicielem przychodni przy ulicy Waryńskiego, jego dom rodzinny mieści się przy ulicy Kochanowskiego, płaci podatki w Grudziądzu, a że pracuje w Gdańsku? Ja też pracuje poza Grudziądzem, to z tego powodu nie mogę pełnić funkcji radnego w Naszym mieście? Przecież to jest absurd. Nie ma żadnych przesłanek by nie mógł pełnić tej zaszczytnej funkcji”.
 
Radny Jakub Kopkowski z PO proponuje poczekać na decyzję wojewody: 
 
- „Poczekajmy jaką decyzję w tej sprawie wyda Wojewoda. Trzeba być uczciwym i transparentnym względem przepisów prawa i mieszkańców Grudziądza, za kilka tygodni poznamy prawdę. Z własnej  tylko obserwacji mogę przypuszczać, że centrum życiowym Radnego Glamowskiego jest Gdańsk a nie Grudziądz. Przecież sam przyznał kilka razy, że mieszka w Gdańsku o ile pamiętam. Tam ma rodzinę, pracę: zasiada w radzie nadzorczej Pomorskiej Kolei Metropolitalnej oraz jest wiceprezesem Międzynarodowych Targów Gdańskich, w których udziałowcem jest Miasto Gdańsk. Zauważyłem także, że jego ekskluzywne auto jest na tablicach gdańskich, nie grudziądzkich, z czegoś to pewnie wynika”.
 
Według radnego Pawła Napolskiego:
 
- "Radny Maciej Glamowski nigdy nie ukrywał, że mieszka w Gdańsku. Jestem przekonany, że złoży stosowne wyjaśnienia, dzięki czemu sprawa szybko zostanie zakończona".
 
Michał Dzięcielewski z Nowoczesnej mówi, że konkurencja polityczna zauważyła, że Maciej Glamowski to zawodnik wagi ciężkiej:
 
- "Skomentować można to dwojako. Raz, w Grudziądzu jesteśmy już w kampanii wyborczej. Dwa, w pewnych kręgach zreflektowano się, że Maciej Glamowski jest jednak zawodnikiem wagi ciężkiej jeśli chodzi o politykę lokalną. Wtedy smutnym staje się fakt, że w związku z tym rywalizacja polityczna zeszła na poziom "bazarowego cwaniactwa". Dla wnikliwego obserwatora grudziądzkiej sceny politycznej jasnym jest bowiem, że wszelkie zawirowania związane ostatnio z Maciejem Glamowskim to efekt zorganizowanej nagonki politycznej”.
 
Zdaniem Marcina Jarmużka dziwne, ze dopiero teraz w przeddzień kampanii wyborczej tego typu sprawa wypływa na wierzch:
 
- „Dziwne jest to, że dopiero teraz, na progu kampanii wyborczej, "życzliwi" przypomnieli sobie o miejscach zamieszkania radnych. Czyżby to była próba odwrócenia uwagi mieszkańców od bardzo ważnego problemu podwyżek cen za wywóz śmieci?”
 
 
Jak mówi Arletta Żeborwski akcja ma na celu zdyskredytowanie lidera coraz bardziej liczącego się na arenie politycznej w Grudziądzu stowarzyszenia:
 
- "Ciężko mi powiedzieć, gdzie radni mieszkają, gdyż z żadnym nie utrzymuję stosunków towarzyskich i nie odwiedzam ich w domach. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że donos o utracie prawa wybieralności przez radnego Macieja Glamowskiego w tym właśnie okresie (przedwyborczym) ma charakter nagonki i ma na celu zdyskredytowanie lidera coraz bardziej liczącego się na arenie politycznej w Grudziądzu stowarzyszenia. Nawet gdyby okazało się, że radny utraci mandat nie będzie to miało dla nas, mieszkańców takich konsekwencji jak wprowadzenie zarządu komisarycznego w przypadku uznania, że Prezydent Grudziądza, Robert Malinowski nie mógł i nie może być prezydentem z uwagi na jego miejsce zamieszkania".
 
Według Kamila Heyka cała sprawa to walka polityczna:
 
- "Trudno takie postępowanie uznać za cokolwiek innego niż element walki politycznej. Być może to forma zemsty za poparcie uchwały ws. programu #invitro dla Grudziądza albo za zbyt duże ambicje radnego? Niezależnie od litery prawa, wysyłanie wniosku do rady po 8 latach sprawowania mandatu przez radnego Glamowskiego jest kompromitujące dla wojewody. Nie pierwszy z resztą raz, patrząc na decyzje wbrew mieszkańcom Grudziądza dot. zmiany nazw ulic i zablokowania programu In Vitro. Przykre, że urząd wojewody zamiast być organem wspierającym samorządy stał, się organem partyjnym".
 
Tobiasz Kobyłecki  z SLD mówi, że wcześniej pewne kwestie nie wadziły innym:
 
- „Pan Maciej Glamowski jest radnym od 2010 roku. Jakoś "pewne kwestie" nie wadziły co niektórym kiedy zasiadał jeszcze pośród radnych PO i nie wzbudzały u nich najmniejszej wątpliwości jak mniemam. Mamy rok 2018, za chwilę wybory samorządowe. Każdy może odpowiedzieć sobie sam o co najprawdopodobniej chodzi w tej sprawie”.