joomla templates top joomla templates template joomla

Nowości: Pędzą do granic rozsądku

włącz . Opublikowano w Grudziądz wiadomości

W okresie ostatnich 3 miesięcy doszło w Grudziądzu do pięciu kolizji z udziałem motocyklistów.

Maciej Hering, poniedziałek 21 września 2009 r.

Nocne wyścigi uliczne, urządzane w centrum Grudziądza przez młodocianych motocyklistów, stają się zmorą mieszkańców. Chodzi nie tylko o hałas, ale i bezpieczeństwo pieszych oraz kierowców.

W ciągu lata, przeciągłe ryki motocyklowych „szlifierek” dało się słyszeć na średnicówce, ul. Warszawskiej, czy też na osiedlu Rządz. Od niedawna, na kierowców jednośladów notorycznie przekraczających prędkość, narzekają mieszkańcy ulicy Kwidzyńskiej. Jak policja radzi sobie z tym problemem?

-Tych, którzy faktycznie przekraczają prędkość, staramy się wyłapywać podczas akcji z radarami – tłumaczy asp. sztab. Grzegorz Kalinowski z Wydziału Ruchu Drogowego grudziądzkiej policji. – Należy jednak pamiętać, że nie każdy hałasujący motocykl, jedzie z niedozwoloną prędkością. Te maszyny tak są po prostu skonstruowane, że nawet na wolnych obrotach słychać je z daleka.

Jak podają policyjne statystyki, w okresie ostatnich 3 miesięcy doszło w Grudziądzu do pięciukolizji z udziałem motocyklistów. We wszystkich przypadkach, zawinili kierowcy jednośladów, w wieku od 18 do 25 lat. Najczęściej chodziło o wymuszenie pierwszeństwa przejazdu, bądź niedostosowanie prędkości jazdy do warunków panujących na drodze.

- W porównaniu do innych miast regionu, motocykliści stanowią w Grudziądzu raczej marginalny problem – dodaje asp. Kalinowski. – Co istotne, również nasi funkcjonariusze, dysponują motocyklami. Na swoich ścigaczach Yamaha Fazer F1, są w stanie stawić czoło niemal każdej innej maszynie, o czym doskonale wiedzą grudziądzcy kierowcy.

W opinii doświadczonych motocyklistów, przypadki „nocnych szaleńców” rozpędzających się do granic rozsądku w centrum miasta, to nic innego jak błędy młodości.

- To najczęściej ludzie, którzy po zdaniu prawka na motocykl, dostają w prezencie lub kupują maszynę, której nie są w stanie okiełznać – mówi Wojciech Mucha, prezes klubu motocyklowego „Hawks Grudziądz”. – Większość, z troski o sprzęt i o własne zdrowie, jeździ spokojnie. Tylko nieliczni udają, że są panami szos. To właśnie ta mniejszość psuje nam opinię, przez co w oczach innych kierowców jesteśmy „dawcami”, a nie motocyklistami.