joomla templates top joomla templates template joomla

Andrzej Wiśniewski, Czy wystartuje w wyborach?..

włącz . Opublikowano w Grudziądz wybory samorządowe

Witam Pana Panie Prezydencie. Dziękuje za zgodę na udzielenie wywiadu.

Na wstępie pragnę zadać pytanie nurtujące wszystkich grudziądzan, czy zamierza Pan startować w nadchodzących wyborach na Prezydenta Grudziądza?

Nie wydaje mi się, żeby był to aż tak bardzo fascynujący dla grudziądzan temat, ale skoro Pani tak twierdzi... Otóż, nie, nie zamierzam kandydować, chociaż pewnie opowiem się za którymś z kandydatów, kiedy już ich poznamy.  Dziś pewny jestem tylko jednego: ponowna kadencja dla Roberta Malinowskiego byłaby dla Grudziądza ostateczną katastrofą.



Był juz Pan prezydentem dwukrotnie, czy w przypadku wygranej piastowanie stanowiska było by kontynuacją poprzedniej polityki i poprzednich założeń i celów, czy przez ostatnie 4 lata zmienił Pan spojrzenie na nasze problemy, na problemy miasta i społeczności lokalnej. Jako obserwator zapewne miał Pan większe możliwości niż zasiadając w Urzędzie zapoznać się z problemami zwykłych ludzi?

Gdybym kandydował, to oczywiście chciałbym wrócić do moich pomysłów, których nie zdążyłem zrealizować. Głównie do Solanek i Aquaparku, dokończenia budowy naszego połączenia z autostradą, do pomysłu na lokalizację w Grudziądzu technologicznej części UMK i wypełnienia inwestorami naszej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W zasadzie wszystkie te sprawy zostały w obecnej kadencji zaniechane i jesteśmy niemal dokładnie w punkcie, w jakim byliśmy w końcówce 2006 roku.
Problem z tym, czy te plany są dziś jeszcze realne. Obawiam się, że wiele szans stracono bezpowrotnie. Katastrofa w pozyskiwaniu pieniędzy unijnych nie da się już niestety naprawić. Większość pieniędzy, jakie były do wzięcia na lata 2007-2013 jest już podzielona, a nowy okres finansowania nie będzie już dla Polski tak korzystny. Mówiłem przed wyborami w 2006 roku, że stoimy na progu najważniejszej kadencji w historii naszego miasta. Niestety grudziądzanie dokonali najfatalniejszego wyboru z możliwych. Myślę, że dziś wszyscy widzą to gołym okiem. Ale co z tego?



W czasie Pana prezydentury powstało się wiele pomówień, faktów, wiadomo, że polityka to zajęcie dla osób "gruboskórnych", w jaki sposób radził/radzi Pan sobie z tego typu sytuacjami?

Pewnie readziłem sobie dlatego, że byłem "gruboskórny". Ale jednak chyba nie aż tak, żeby mieć ochotę na dalsze trwanie w polityce. Zresztą powiem Pani, że jest z tym coraz gorzej. Polityka z roku na rok coraz bardziej "psieje". Zarówno ta nasza lokalna, jak i krajowa. Poziom zakłamania i pogardy dla rzeczywistości stał się ostatnio wręcz monstrualny. Myślenie w kategoriach dobra wspólnego, jakiś instynkt miasto czy państwotwórczy, poczucie konieczności posiadania jakiejś strategicznej wizji..., - to dziś wydaje się śmieszne. Proszę zauważyć, że Pan prezydent Malinowski nawet nie próbuje udawać, że ma jakąkolwiek wizję przyszłości naszego miasta. Ale na szczeblu kraju też nie jest lepiej.



Trudno nie zapytać jaki jest Pański stosunek do zarzutów Pana oponentów politycznych, a niegdyś nawet sprzymierzeńców jak Marka Sikory czy Roberta Malinowskiego, w związku z wytaczanymi zarzutami odnośnie nieprawidłowości w solankach? Jak wiadomo zdania są podzielone, a każda ze stron przedstawia własne argumenty i analizy.
 

Nie ma żadnego sporu. Rozpoczęcie eksploatacji solanek po 32 latach od ich odkrycia było wielkim wydarzeniem dla Grudziądza. To, co udało nam się zrobić przez dwa lata, to również zakrawało na cud. Ale od początku zdawałem sobie sprawę, że to dopiero mały kroczek w kierunku realizaji naszej wizji. Od tego czasu nie zrobiono nic, a zdewastowano to, co zostało zrobione. Dziś czasem żałuję, że uruchomiliśmy te źródła. Polityka Pana Roberta Malinowskiego może "zaczopować" grudziądzkie solanki lepiej niż betonowa pokrywa. I to nie tylko na 30 lat, ale na zawsze. Choć mam nadzieję, że tak nie będzie.



Pozwolę sobie zapytać jaka jest Pana wizja miejsca jakim są Solanki Grudziądzkie? Ma Pan jakiś indywidualny plan lub cele związane z tym miejscem? Jak wiadomo zabytki grudziądzkie, czy spichrze są skierowane do raczej wąskiej grupy turystów, natomiast atrakcje, sport, wypoczynek, spa i innego typu inwestycje obecnie przeżywają rozkwit i  są potencjalnie, mimo recesji, skierowane nie tylko do najbogatszych, ale też do uboższych grup społecznych o średnim poziomie dochodowym.

Oczywiście. Solanki były w naszych planach jednym z najistotniejszych czynników, które miały zacząć zmieniać dotychczasowy charakter Grudziądza. Stąd wielotorowość tych planów. Przypomnę: hotel, centrum konferencyjne, część sanatoryjna, SPA i klinika urody, ale równocześnie słodkowodny aquapark, który miał ułatwić rozwój częśći sanatoryjnej, zachęcić inwestorów itd. Serce się kraje, kiedy widzę jak roztrwoniono niemal połowę zostawionych na ten cel pieniędzy, kiedy obserwuję regres i dewastację tego, co zostało zrobione, kiedy widzę, jak niszczy się dobrą opinię o grudziądzkich źródłach... A jednocześnie czytam, że samorząd np. Gliwic oddał właśnie do użytku halę z olimpijską pływalnią. Planowaliśmy taką również w naszym kompleksie. Im się opłaca, mimo że po sąsiedzku w Oświęcimiu już taka jest. Nam nie, mimo że nie ma takiego obiektu w promieniu kilkuset kilometrów. I tak jest w tej kadencji w tym mieście z wszystkim.



Obecnie jest trudna sytuacja gospodarcza. Sądzi pan, że Pana polityka ekonomiczna by pozwoliła na lepsze gospodarowanie środkami miasta? Jeśli tak co Pana zdaniem obecny Prezydent robi źle? Jest wiele głosów krytycznych, są też pozytywne, ale wiadomo, że władza zawsze jest na gorszej niż jej krytycy pozycji...

Sytuacja jest zawsze trudna. Znam samorządy, które w kryzysie radzą sobie doskonale. Myślę, że Grudziądz był do tej kadencji przygotowany bardzo dobrze. Proszę zauważyć, że między rokiem 2002 a 2006 budżet tego miasta powiększył się dwukrotnie, z 200 do 400 mln. Każdego roku rósł o 20-25%. I nagle w 2007 jakby piorun w to miasto trafił.
Dla wszystkich ludzi w Polsce jest oczywiste, że w obecnej kadencji, kiedy jest niepowtarzalna okazja pozyskiwania pieniędzy unijnych, wolno zadłużać miasto tylko na inwestycje, dla których zdobędzie się unijne deofinansowanie. Dobrze pożyczona złotówka, to taka którą pomnożymy co najmniej przez 2 a najlepiej przez 3 zł unijnych pieniędzy. Dla wszystkich jest to oczywiste poza prezydentem Malinowskim. Zapożyczył już miasto na 50 mln, do końca kadencji zamierza zaciągnąć kolejne 50, a pozyskał jak dotąd przez trzy lata 2 mln. zł z funduszy unijnych. Przecież to dramat. Można oczywiście opowiadać bajki o tym, że teraz w kilka miesięcy pozyska się 300 czy 500 mln, no ale grudziądzanie, przynajmniej dorośli, w bajki już nie wierzą.
Wraz z zadłużeniem miasta na 100 mln zł, odbierze się Grudziądzowi szansę na inwestycje za 300 mln. Taka jest prawda i z tą prawdą będzie musiał już za kilka tygodni zmierzyć się nowy prezydent.



W jakich obecnie strukturach partyjnych jest Pan funkcjonuje, lub w jakich kręgach partyjnych. Jest Pan związany z jaką formacją? ruchem? inicjatywa społeczną? dłuższy czas jest Pan niejako "w cieniu" głównych wydarzeń w naszym mieście, jednak nie wycofał się Pan z polityki?

Jestem i chcę pozostać w cienu. Jestem co prawda członkiem Prawa i Sprawiedliwości, angażuję się ponownie w działalność Ruchu dla Grudziądza, staram się też nie tracić kontaktu ze specyficznie "moim" elektoratem. Proszę pamiętać, że w poprzednich wyborach zdobyłem znacznie więcej głosów niż PiS i RdG razem wzięte. Czuję się zobowiązany wobec tych mieszkańców, którzy na mnie głosowali i nie chciałbym ich zawieść. Dlatego jestem wciąż w polityce, chociaż z coraz większym dystansem.



Zdaję sobie sprawę, że rynek pracy w Grudziądzu ma bardzo specyficzną konstrukcję i od lat bije niesamowite rekordy we wszelkich statystykach, co o dziwo wcale nie przekłada się na spadek inwestycji w zakresie świadczenia usług handlowych od lat, jednak ma przełożenie na wskaźniki. W jaki sposób można określić to co miało niedawno miejsce - największe bezrobocie w kraju?
 

To jest jakieś autorskie "dzieło" prezydenta Malinowskiego. Nie do końca je rozumiem. Nawet wtedy, kiedy bezrobocie w Grudziądzu było na poziomie 33% nie było jednak największe w Polsce. Dziś jest i nie do końca wiem, jak udało się to prezydentowi osiągnąć. Pewnie w ten sam sposób, jak to, że jesteśmy jedyną w Polsce Specjalną Strefą Ekonomiczną, w której nikt nie chce inwestować. W innych strefacch, również utworzonych po naszej, palca nie wetkniesz, a w naszej nie ma chętnych. Nie rozumiem tego. Ale czy ja muszę wszystko rozumieć? :)



Może zadam teraz mniej wygodne pytanie dotyczące Urzędu Pracy. Mam nadzieję że Pan odpowie:). Kieruje  nim Pana protegowany Pan Pacuszka. Jest on niejako z innej opcji politycznej niż obecna władza, jednak zarządza Grudziądzkim Urzędem i ponosi jednak współodpowiedzialność (razem z władzami miasta) w pewnym stopniu w zakresie aktywizacji zawodowej, wspierania rynku pracy itp. Jak ocenia Pan jego działania?

Myślę, że pan Pacuszka jest bardzo dobrym dyrektorem. Proszę choćby spojrzeć na statystyki dotyczące pozyskanych pieniędzy z UE. Okazuje się, że jeden specyficzny urząd pozyskał tyle, co cały samorząd, którego możliwości w tym zakresie są nieporównywalne. Ale nie łudźmy się, że gdziekolwiek urząd pracy rozwiąże problem bezrobocia. Ten rozwiązać może tylko i wyłącznie mądra polityka rozwoju skierowana w kierunku inwestorów. Urząd pracy może jedynie problem bezrobocia łagodzić. I to robi, ale nowych miejsc pracy i inwestorów do SSE nie załatwi.



Ma Pan jakieś pomysły,  na pozbycie się bezrobocia strukturalnego, oczywiście inwestycje to podstawa, a jakieś rozwiązania, które zaskoczą nas i które by stanowić mogły przełom. Zdaję sobie sprawę, ze to zagadnienie bardzo złożone ale tak w kilku zdaniach?

Tak, temat jest niezwykle złożony, ale spróbuję odpowiedzieć. Oczywiście inwestorzy i nowe miejsca pracy. Równocześnie jednak trzeba zmieniać charakter Grudziądza. Przestawiać się na usługi, na logistykę, na wykorzystanie zalet naszego położenia... Temu wszystkiemu miały służyć działania, które przedstawiłem na początku wywiadu. Zawsze mówiłem, że stosunkowo wysoki poziom bezrobocia będzie się w Grudziądzu utrzymywał nawet wtedy, kidy wszystko dokoła będzie kwitło. Dlatego między innymi szukaliśmy sposobów, na zatrudnienie ludzi, którzy z racji bardzo niskiego wykształcenia i zaawansowanego wieku nie znajdą pracy nawet, kiedy powstaną nowe miejsca pracy. Ich trzeba w jakiś sposób "przemycić" do wieku emerytalnego. I proszę, od czego zaczął pan prezydent Malinowski? Od likwidacji pierwszego narzędzia, które miało temu celowi służyć. Ale to tylko drobny epizod w katastrofie, jakim dla Grudziądza okazała się ta kadencja. Obawiam się, że przegraliśmy jako miasto naszą ostatnią szansę. I nawet nie wyobraża sobie Pani, jak bardzo chciałbym się w tym wypadku mylić.



Dziękuję za odpowiedzi na pytania, czasem trudne i nie zawsze zapewne po Pana myśli, ostatnie z nich ma na celu ukazać Pana stosunek do wydarzeń szerszych niż nasz region, a dokładnie do komisji hazardowej? Jest to ogólnopolski temat numer jeden. Ma Pan w tym zakresie wyrobione własne zdanie? Czy takie sytuacje rzutują też na struktury regionalne? 

Pewnie, że rzutują. Z takich właśnie faktów i z takich standardów, jakie pokazują politycy Platformy Obywatelskiej, bierze się m.in. moje obrzydzenie do polityki.  I dotyczy to w równym stopniu "dużej" polityki, jak i "małej", lokalnej. Nieźle to jakiś czas temu nazwał Aleksander Gudzowaty, który jak się Pani domyśla, nie jest moim idolem, ale powiedzał niezwykle trafnie: "największą tragedią Polski w tej kadencji jest to, że rządzą nami sami "małolitrażowi" politycy". On mówił o Polsce, ale jakże to jest prawdziwe również w stosunku do Grudziądza, prawda?
I może niech będzie to pointą naszego wywiadu. Że pesymistyczna? Cóż, jest Post to i pesymizm jest na miejscu. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jesienne wybory będą jednak naszym Zmartwychwstaniem.


Życzę Pani, czytelnikom Waszego portalu i wszystkim grudziądzanom radosnych i jednak optymistycznych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego


Dziękuję za udzielony wywiad.