joomla templates top joomla templates template joomla

Paweł Witkowski - Jestem zwolennikiem niezależności

włącz . Opublikowano w Grudziądz wybory samorządowe

Na wstępie pragnę zadać pytanie odnośnie Pańskiego udziału w kampanii. W nie tak dawnych wyborach prezydenckich nie opowiedział się Pan jednoznacznie po żądnej ze stron sceny politycznej. Niemniej to właśnie w okresie wyborów prezydenckich, lub nieco przed nimi, uaktywnił Pan się na forum publicznym.


Na forum publicznym uaktywniłem się już na początku tego roku. Szczerze powiedziawszy planowałem zrobić to nieco wcześniej, jednak problemy techniczne przy zakładaniu strony opóźniły pojawienie sie mojego bloga o blisko dwa miesiące. Tym samym mogę powiedzieć, że pojawiłem się w sieci na 4 miesiące przed wyborami prezydenckimi, o których z oczywistych przyczyn nikt nie mógł wówczas wiedzieć. Jeśli zaś chodzi o sprawę poparcia kandydatów na Prezydenta RP, to w pierwszej turze rzeczywiście nie popierałem oficjalnie żadnego z kandydata. Głos oddałem zgodnie z sumieniem.

W drugiej turze z jawnie popierałem Jarosława Kaczyńskiego (pisałem o tym na blogu). Uważam, że był On lepszym kandydatem od Bronisława Komorowskiego. Chodzi mi tu głównie o skuteczność w działaniu na rzecz kraju. Komorowski, jako minister i polityk w ogóle, prowadził politykę uległości wobec innych krajów. Kaczyński potrafił dla Polski wywalczyć kilka rzeczy, chociażby "pierwiastek", który zapewnił nam większą siłę głosu w Unii Europejskiej.

 

Jako jeden z niewielu aktywnie prowadzi Pan bloga samodzielnie oraz chyba, jako jedyny ze znanych mi polityków - jeśli można tak Pana nazwać - aktywnie uczestniczy Pan w wymianie opinii na forum czytelników Gazety Pomorskiej, przynajmniej oficjalnie. Czy to aktywny udział w tym publicznym forum skłonił Pana do startu w wyborach?

Dobrze, że zaznaczyła Pani słowo "samodzielnie". Wielu polityków od prowadzenia bloga czy stron internetowych ma czasem niemały sztab ludzi. Aktywny udział na forach internetowych pozwalał mi na dodatkowe zbieranie informacji dotyczących problemów miasta. Dzięki wymianie zdań poznawałem stosunek innych mieszkańców do konkretnych problemów. Nie kryję, że czasem była to pewnego rodzaju inspiracja do napisania swoich przemyśleń na blogu. Jednak to nie internet zadecydował o moim starcie. Zrobiłem to sam, po wielu rozmowach z przyjaciółmi, którzy mnie do tego namawiali.
 

Czemu akurat Ruch dla Grudziądza? Co skłoniło Pana do startu z ramienia tego komitetu wyborczego? w wyborach samorządowych. Czemu akurat startuje Pan z tego komitetu? Czy wynika to z jego sporych szans na wygraną? ram programowych?
 
 

Ruch dla Grudziądza nie jest partia polityczną. To odpowiedź na Pani pytanie. Jestem zwolennikiem niezależności. Nie popieram partii politycznych, ani ludzi wypełniających ślepo czyjeś polecenia. Przynależność partyjna niejako zmusza kandydatów do głosowania zgodnie z interesem partii. Inaczej w kolejnych wyborach nie zostaną wystawieni na listach. Dlatego nie potrafię zaufać takim kandydatom.  Wybory samorządowe są jedynymi, w których mogą liczyć się organizacje niezależne. Moim zdaniem warto popierać kandydatów z takich właśnie komitetów. Proszę spojrzeć na Gdynię, Toruń, czy Wrocław. W każdym z tych miast kandydat na prezydenta był niezależny. A miasta rozwijają się bez większych trudności. Powiedziałbym nawet, że wiodą prym swoich województwach jeśli chodzi o rozwój. Pozwala to wysunąć wniosek, że ludzie niezwiązani z partiami potrafią lepiej zadbać o interes miasta.

 

Startuje Pan w okręgu Tuszewo-Śródmieście z pierwszej pozycji. Zadam pytanie banalne, co Pana zdaniem stanowi priorytet dla tego regionu? Czym by Pan ujął wyborców i przekonał ich do siebie, a dokładniej w jaki sposób Pan ich już obecnie przekonuje?


Wbrew pozorom to nie jest takie proste pytanie. Samo położenie tego okręgu wyborczego sprawia, że nie możemy mówić o nim jako o jednym tworze. Śródmieście moim zdaniem wymaga konkretnych działań, zarówno w sferze inwestycyjnej, jak i turystycznej. Stawiałbym tu sobie za cel doprowadzenia do sytuacji, w której po pięknej starówce będą mogli przechadzać się turyści. Ale to nie wszystko, wygląd starówki to jedno, a ulic to drugie. Chodzi mi po głowie pomysł sprowadzenia do miasta zegarów nad sygnalizatory świetlne. W niektórych miastach już to funkcjonuje i znacznie usprawnia ruch. Poza tym miasto prezentuje się nieco lepiej mając nowoczesne „gadżety”. I jestem w stanie przeznaczyć na to swoje diety radnego. Największym wyzwaniem jednak będzie dla mnie walka o zniesienie (lub przynajmniej przywróceniem jej do stanu sprzed 2 lat) płatnej strefy parkowania w centrum.

Miasto może zapewnić sobie wpływy w inny sposób.  Jeśli chodzi o Tuszewo, istotnym tematem jest wytwórnia mas bitumicznych. Wydawaniu zgody na jej budowę towarzyszyły dziwne okoliczności. Mieszkańcy czuja się pokrzywdzeni. Przez kilka miesięcy wraz z p. Aleksandrem Pawłowskim szukaliśmy wyjść z tej sytuacji. Liczę, że po wyborach wrócimy do współpracy w tym temacie. Inne istotne sprawy to drogi osiedlowe, jednak tutaj nie chcę obiecywać gruszek na wierzbie. Ich budowa lub remont nie leży w ręku jednego radnego. Ale z całą odpowiedzialnością mogę zapewnić, że będę popierał propozycje mające na celu poprawę stanu dróg osiedlowych w Tuszewie. Można mnie z tego rozliczyć za 4 lata. W sumie, to nawet liczę na to, że ktoś będzie mnie pilnował w tym przypadku.

 

Pierwsza pozycja na liście to duży kredyt zaufani ze strony Pana Wiśniewskiego i liderów Ruchu dla Grudziądza, którzy w nim funkcjonują od wielu lat, i którzy od wielu lat pracują na swoją pozycję w tym ruchu społecznym. Zapytam wprost - jak Panu udało się osiągnąć tak wiele w tak niedługim czasie?


Myślę, że to nie jest pytanie do mnie. Ja zwyczajnie zacząłem przychodzić na spotkania, wykazałem się zainteresowaniem i aktywnością. Raczej nie lubię siedzieć na miejscu i czekać z założonymi rękami, aż coś się wydarzy. Zazwyczaj biorę sprawy w swoje ręce i nie odpuszczam. Może spodobało się to działaczom Ruchu. Doprawdy nie wnikałem w tą decyzję. Po prostu ją przyjąłem. Nie kryję, że z zadowoleniem.

 

Na forum publicznym, jako bloger lub uczestnik głównie forum pomorskiej, od wielu już miesięcy istnieje Pan w przestrzeni wirtualnej. Ale dopiero od niedawna określił Pan swoje sympatie polityczne, a może już wcześniej je Pan posiadał? Jak to było w rzeczywistości?


Było tak, jak jest obecnie. Lubię niezależność, wolność i pełna swobodę. Jeśli pyta mnie Pani, kogo popieram w wyborach samorządowych… odpowiem Pani, że ludzi niezależnych. Jeśli spyta mnie Pani o to samo w odniesieniu do wyborów Parlamentarnych, będę zmuszony wybrać jedną z partii politycznych. A żadna w pełni nie odzwierciedla moich oczekiwań. Spytała mnie Pani wcześniej, dlaczego wybrałem Ruch dla Grudziądza. To stowarzyszenie, a nie partia. I pozwolili mi pozostać niezależnym. Nie muszę być członkiem Ruchu dla Grudziądza, aby być kandydatem z ich listy. W przypadku list partyjnych bywa różnie.

 

Obecnymi priorytetami urzędującego Prezydenta to między innymi przyciągnięcie do strefy ekonomicznej nowych inwestorów, jednak jak pokazuje praktyka i opinie mieszkańców nie zawsze trafne są decyzje polegające na wabieniu zakładów, które nie tylko mają wpływ na rynek pracy w regionie, ale też regionalne środowisko. Jak Pana zdaniem można połączyć dwa elementy jakimi są rozwój i ekologia?

Najlepszym wyjściem byłoby ściągać do Grudziądza firmy ekologiczne. Jednak Grudziądz w dzisiejszej sytuacji nie ma aż tak swobodnego pola manewru. Nie możemy odrzucać każdego, kto „ekologiczny” nie będzie. Jednak możemy odsyłać z kwitkiem każdego, kto jest bardzo szkodliwy dla środowiska. Jestem zwolennikiem zielonej energii. Uważam, że w gminie powinno powstać jak najwięcej elektrowni wiatrowych, słonecznych, geotermalnych czy wodnych. Jednak jest to teren gminy.

W mieście stosunkowo ciężko o miejsce na ten rodzaj inwestycji. Jeśli zaś chodzi o rozwój, to stawiałbym przede wszystkim na inwestycje dochodowe, czyli takie które będą generować wymierne wpływy do miejskiego budżetu. Inaczej mieszkańcy będą musieli w perspektywie kolejnych 15-20 lat spłacać pozaciągane kredyty w postaci wyższych czynszów, czy opłat za media. Wątpię, aby ktoś był z tego zadowolony. I mówię o tym teraz, kiedy jest jeszcze czas na działanie. 
 

Jak Pan by ocenił w kilku zdaniach obecny układ rządzący? domyślam się, że to będzie opinia negatywna, jednak czy widzi Pan też pozytywne strony, czy w ostatnich czterech latach rządów Grudziądz coś zyskał? może coś pozytywnego?
 

Nigdy kadencja nie będzie w pełni czarna, albo biała. Zawsze będzie to coś pomiędzy. W moim odczuciu jesteśmy bliżej czerni, niż bieli. Ale to tylko moja ocena. A jeśli mówimy już o pozytywach tej kadencji, to z całą pewnością można pochwalić budowę boisk dla najmłodszych, organizowanie wielu imprez dla mieszkańców, czy remonty głównych ulic miasta. Podoba mi się także praca nad ścieżkami rowerowymi, chociaż tu można mieć już pewne wątpliwości.

 

Jeśli Ruch dla Grudziądza wygra wybory? co wtedy? jakie stanowisko Pan chciał by objąć? zapewne zbyt szybko na kalkulacje i zapewne przedwcześnie na okrzyknięcie wygranej, chociaż Ruch jest jednym z liderów, niemniej komitety idą do wyborów z celami, a tymi celami są też konkretne stanowiska dla osób i sympatyków. Nie ma w tym nic złego, każdy przecież stara się ułożyć relację w ramach samorządu.


Chyba nie zrozumiałem pytania. Jeśli Ruch wygra wybory, a ja uzyskam mandat radnego, to jakie stanowisko mógłbym chcieć? Do wyborów idę po to, aby zostać radnym. Nie wiem natomiast jakie cele, czy stanowiska upatrzył sobie Ruch dla Grudziądza. Jednak ma Pani rację, że jest liderem wśród opozycji. Obecnie Robert Malinowski nie obawia się żadnego innego rywala. I to widać coraz wyraźniej.

 

Z kim by chciał Pan podjąć współpracę w przypadku wygranej Państwa komitetu wyborczego? Ma Pan jakiś wymarzony lub najbardziej dogodny w Pana mniemaniu sojusz/ruch współpracy? Raczej trudno będzie jak zawsze pojedynczemu komitetowi uzyskać większość. Ciężko mi też sobie wyobrazić współpracę Ruchu dla Grudziądza z PO a dokładniej Pana Malinowskiego i Wiśniewskiego.
 


Oczywiście, że potrafię sobie wyobrazić z kim można w radzie współpracować. I może Panią zaskoczę, ale nie jest dla mnie ważne, czy dany radny reprezentuje opcję niezależną, PiS, PO, SLD, czy PSL. Zawsze będę popierał dobre dla miasta pomysły i jednocześnie liczę, że inni radni będą wychodzić z tego samego założenia. W takim wypadku nie potrzeba nawet koalicji do efektywnego rządzenia miastem. Odpowiedzialna Rada powinna bez problemu przegłosować pomysły dobre dla miasta , a odrzucić te złe.  Tak to w moich oczach wyglądać powinno. Jednak czy tak będzie… to już jest zupełnie inna historia.

 

Pan niejako nowy lider - bo chyba osobę z nr 1 na liście można tak nazwać - nie jest obarczony różnego typu zaszłościami i przeszłością Ruchu dla Grudziądza, który był też i chyba nadal jest w jakimś stopniu związany też z obecną władzą? Może zarysowały się różnice, w ostatnich latach znaczne, jednak jeszcze nie tak dawno PIS, PO i RUCH były silnie ze sobą związane. Nie uważa Pan, że w mieście gdzie tradycyjnie wiele lat silną pozycję miała "lewica" zabraknie tej mobilizacji?


To prawda, że nie łączy mnie przeszłość z żadną partią ani organizacją polityczną w tym mieście. Nie znam zbyt dobrze postaci lokalnej polityki, ale chyba tu nie odbiegam od przeciętnego mieszkańca. Wiem mniej więcej, którzy politycy byli w przeszłości ze sobą związani. Ale przynależność partyjna czy organizacyjna jest w mojej ocenie mało istotna. Najważniejszą rzeczą są czyny danych ludzi. To po nich można oceniać oraz wyciągać wnioski co do pewnych kandydatur. Jeśli zaś chodzi o mobilizację, jestem raczej spokojny. Pomimo dużego rozbicia lokalnej prawicy wydaje mi się, że nadal stanowi ona silna grupę w Grudziądzu. Zwłaszcza, że obecnie lewica zdaje się być równie skutecznie podzielona.

 

Na zakończenie bym chciała spytać jeszcze o poróżnienie się Pani Drab i Pana Wiśniewskiego? Uważa Pan, że strategicznie jest to prawidłowy ruch? Przyznam, że przeprowadzałam przed wakacjami z Panem Wiśniewskim wywiad i kategorycznie wtedy był przeciwny kandydowaniu. Początkowo zdawał się być liderem, a Pani poseł niejako cichym tłem, jednak śledzę wypowiedzi na forach, a także w TVSM i nie tylko i przyznam, że może z tego jeszcze wyjść jakaś niespodzianka. Czy myśli Pan, że takie poróżnienie nie jest przypadkiem na rękę konkurencji? Czy stroną, która zyska nie będzie główny rywal Pan Malinowski?


Z pewnością jest to problem jeśli chodzi o wybory do Rady Miasta. Kilka komitetów pewnie nie przekroczy progu wyborczego, co sprawi że oddane na te komitety głosy przepadną. To jest na rękę komitetowi Platformy Obywatelskiej, który walczy o utrzymanie się przy władzy. Jeśli zaś chodzi o wybory prezydenckie, to podział na wiele mniejszych komitetów jest absolutnie bez różnicy. Wybory nie rozstrzygną się w pierwszej turze. A w drugiej i tak będziemy mieli tylko dwóch kandydatów. Wiem, że prawie wszystkie komitety są w stanie poprzeć w drugiej turze każdego kandydata, byle nie pozwolić Robertowi Malinowskiemu na reelekcję. Byłoby to zgubne dla miasta. 


Dziękuję za udzielenie wywiadu red: egrudziadz.pl/eserwis.info