joomla templates top joomla templates template joomla

Czy idea tramwaju wodnego jest nadal jest aktualna?

włącz . Opublikowano w Grudziądz wywiady

 
red.  Czy czuje się Pani spełniona? Pytam o to myśląc o nowej atrakcji jaka pojawiła się niedawno w Grudziądzu. Chodzi oczywiście o możliwość turystycznych przejażdżek po Wiśle. W pewnym sensie jest to Pani inicjatywa, no w każdym razie publicznie to chyba Pani rozpoczęła dyskusję o przywróceniu w Grudziądzu  rejsów statkami po Wiśle w ostatnim czasie. 
 
Zofia Chlebowska - Do spełnienia moich marzeń dotyczących rozwoju turystyki przyjazdowej brakuje 2-3 lat ciężkiej pracy i konsekwentnego realizowania założonego, spójnego planu. Tramwaj wodny jest zaledwie jedną cegiełką w całym założeniu. 
 
To jak wybudowana scena , na którą teraz trzeba zaprosić artystów z wysokiej półki, a potem dziesiątki tysięcy widzów, w tym wypadku turystów. Pływający statek obecnie, bez całej wymaganej oprawy, "infrastruktury" turystycznej  może rozczarować wielu. Dobrze, że zechciano przeprowadzić test i to jest początek drogi.
 
 
red. No ale jednak sama dyskusja została zapoczątkowana przez Panią przynajmniej w sferze publicznej i jest Pani niejako „matką chrzestną” tego pomysłu. Przedstawiciele miasta, również wiele razy wspominali o tym, że rozważają podobny pomysł – żeglugę z nowego portu wzdłuż Starego Miasta – ale to jednak Pani najgłośniej w tej sprawie się wypowiadała i być może właśnie dzięki takiemu nieposkromnionemu nagłaśnianiu sprawy, już w tym roku pojawił się armator i niezależnie od tego co by mówić i jakich zastrzeżeń by nie mieć – jedna z niewielu atrakcji w centrum Grudziądza, która przyciąga mieszkańców i turystów.
 
Zofia Chlebowska - Cieszę się, że tak Pan odbiera tę atrakcję na Wiśle i grudziądzanie również. Mój upór wynikał z doświadczenia. Byłam kierownikiem biura  turystycznego w innym mieście. Biuro czarterowało 2 statki  dla 210 pasażerów każdy. Moim zadaniem było zapełnić je na  codzienne  4 rejsy  od maja do września. Bez tej atrakcji miasteczko byłoby senne, pustawe, nieatrakcyjne dla wycieczek.
 
Podobnie rzecz ma się w Grudziądzu. Pierwszy raz o statkach wspomniałam  7-8 lat temu. Nie mogłam o pomysł zawalczyć z braku czasu.  Myślałam, że skoro władza ma wszystkie instrumenty , to wykona ruch, by te dyskusje, rozmowy, obietnice zamienić w czyn. Tak się jednak nie działo, chociaż tyle o turystyce mówiono, pisano, wydawano środki jak na oświetlenie zabytków - zakładając, że to  przyciągnie turystów itp. To tak nie działa .Jest niezbędne  ale jest zaledwie jednym z  elementów , który samodzielnie nie uczyni miasta masowo odwiedzanym przez wycieczki i turystów. Woda jest tym magnesem ZAWSZE. Jak wstążeczka powiąże wszystkie elementy w spójną całość - w produkt do sprzedania . 
 
 
red.  Samo zainteresowanie ideą statku, tramwaju wodnego cieszyło się ogromną popularnością wśród mieszkańców – powie to zapewne każdy przedstawiciel mediów, każda informacja o tej inicjatywie biła rekordy oglądalności i zainteresowania, ale chyba najważniejsze jest to  aby trafiła ona  „na zewnątrz” przynajmniej w powiecie czy województwie.  Wybudowany port daje sporo możliwości – oczywiście niezależnie nawet od rożnych opinii jakie przedstawiają różne osoby – jest to jednak chyba duży krok w stronę zagospodarowania miasta turystycznie. Wszystko zależy oczywiście od pomysłowości i czas przyniesie odpowiedź na nadzieje jakie wielu mieszkańców z tym wiązało.
 
Pani koncepcja jednak na tę inicjatywę/inwestycję była troszeczkę inna niż prezentowana przez władze Grudziądza. Główna różnica to finansowanie, Pani zdaniem miasto powinno przejąć inicjatywę, a zdaniem włodarzy miasta – oni tworzą warunki, a inicjatywa skupiona powinna być w rękach prywatnych. 
 
Zofia Chlebowska -Zainteresowanie przeszło wszelkie oczekiwania. Przyczyniły się do tego media, które wiernie od samego początku "śledziły" każdy kolejny krok, dając mi siłę i wsparcie. Potem zrobił się z tego fantastyczny mały ruch społeczny. Internauci są nie do zastąpienia w takim "akcjach" , to się niosło samo, jak echo po wodzie. Moja koncepcja nie różniła się od tego, co robiły i robią inne miasta. Kiedy brakuje  prywatnego inwestora nie zarzuca się pomysłu jako nierealnego do wykonania, a ratuje sprawę sfinansowaniem projektu , jak dziesiątek innych, bywa mniej udanych pomysłów. Tym bardziej , że Unia popiera i finansuje takie pomysły w 100% jeśli projekt ma sens. 
 
Proszę mnie przekonać, że tramwaj wodny musi być w rękach prywatnych, natomiast tramwaje komunikacji miejskiej już nie - dofinansowywane pokaźnymi sumami. Czy MZK jeden tramwaj wodny (rentowny jako jedyny), zrobiłby różnicę? Myślę, że upór przedstawicieli miasta w twierdzeniu, że ma to być prywatna inicjatywa, był jedynie jednym z wielu argumentów na nie podjęcie starań  tj. napisanie wniosków o dotacje ze środków Urzędu Marszałkowskiego, czy ochrony środowiska lub  Unii. Taka możliwość istnieje. Mówił o tym v-ce prezydent pływając tramwajem wodnym w czerwcu- chyba się nic od tamtej pory  nie zmieniło. 
 
Jeśli wydajemy 6 mln. na rewitalizację Parku Miejskiego, twierdząc że będzie ściągał turystów jako atrakcja i wizytówka miasta , jeśli podświetlamy teatr, kościół, spichrze za kolejny 1 mln, dlaczego tramwaj wodny nie miałby być wizytówką miasta i takim samym elementem promocji miasta? Przecież zakupiony dla mieszkańców na co najmniej 25 lat. Mieszkańcy mieli do dyspozycji 2 mln. funduszu obywatelskiego. Dlaczego  za te środki nie mogli  zostać właścicielami tramwaju "Dar Grudziądzan" co postulowałam wielokrotnie? Każdy kolejny byłby już prywatny - bo tak się w przyszłości stanie.
 
 
red.  Próbowali Państwo samodzielnie wprowadzić pomysł w „czyn” niestety pogoda pokrzyżowała Wasze plany. Czy nadal będziecie próbowali w ramach inicjatywy społecznej zakupić/wypożyczyć taki tramwaj, czy w obliczu przejęcia częściowo inicjatywy przez miasto i poszukiwanie, a właściwie znalezienie na ten sezon prywatnego armatora, uległy zmianie również Wasze plany. 
 
Zofia Chlebowska - Wykonaliśmy ogromną pracę społeczną, fala powodziowa zmyła wszystko, ale nie zmyła we mnie chęci doprowadzenia do szczęśliwego finału raz rozpoczętej pracy. W tej chwili  wszystko zdominowały  wybory. Kandydaci na prezydentów ujmują w swoich programach wyborczych  ten wątek i to dobrze rokuje.  Nie ma  odwrotu od realizacji tego projektu, inaczej uzasadnienie wybudowania mariny za 60 mln. byłoby  trudne. Nacisk społeczny jest za duży .To nie jest rozwiązanie stałe - przypłynięcie obcego armatora na parę tygodni. Działanie akcjami.  Tak nie może być. Ta pozycja turystyczna  musi być w przewodnikach, programach zwiedzania, ofertach turystycznych  tak stabilna  jak stojące spichrze.
 
 
red.  Społecznie wykonali Państwo kompleksowe badanie rynku dla potencjalnego prywatnego inwestora, pokazali, że popyt jest i to nie sezonowy,  bo nie ma obecnie chyba w Grudziądzu drugiej takiej rozrywki, gdzie można by zabrać dzieci – prawie o każdej porze dnia. Bywam często w okolicach statku i widuję tam niemal za każdym razem komplet pasażerów - kto wie czy kiedyś nie zabraknie miejsca, co łatwo sobie wyobrazić w przypadku większej grupy zorganizowanej.
 
Zofia Chlebowska - Tak, każdy prywatny inwestor chciałby dostać w prezencie takie badanie rynku. Przypomnę , iż w ciągu 14 dni sprzedaliśmy blisko 3 tys. biletów. To sukces niebywały . I była to akcja społeczna. Proszę sobie wyobrazić, że pracujemy metodycznie np. od lutego. Zapewniam, że sprzedane byłyby prawie wszystkie bilety do połowy września. Moim marzeniem jest, by do Grudziądza na rejsy statkiem przyjeżdżało w sezonie min. 30 autokarów dziennie  z Polski , czy to specjalnie czy jadąc po drodze. Niemożliwe? Proszę się założyć
 
 
red. Pomówmy jednak jeszcze przez chwilę o Pani próbach przekonania władz miasta, że grudziądzanie „chcą statku” w Grudziądzu. Początkowe Pani wypowiedzi w tej sprawie nie były chyba przyjmowane „na serio”. Jednak w dłuższym okresie okazało się, że Pani inicjatywa to nie jest „pusta gadanina”, ale faktycznie wzięła się Pani za to w pełnym tego słowa znaczeniu i chyba władze miasta - z którymi jak widuję czasem często ostro Pani polemizuje – jednak chyba doceniły, może nie w otwarty sposób, ale jednak - to co udało się w tym przedsięwzięciu osiągnąć? 
 
Zofia Chlebowska - Moja argumentacja, by tramwaj zakupić, nie opierała się na początku na życzeniach grudziądzan tj. posiadania takiej atrakcji. To przyszło później, gdy otrzymałam odmowę z ratusza. Zorganizowałam z pomocą  fantastycznych ludzi spotkania, konferencje prasowe, rozmowy z Armatorem , moje rozmowy z prywatnymi inwestorami w mieście. Pojechałam w marcu na ogólnopolską konferencję do Tczewa , by usłyszeć, co o tym mówią fachowcy. Bingo.
 
Dopiero potem ruszył społeczny nacisk. Ludzie się rozmarzyli, zaczęli przypominać historie swojego pływania po Wiśle. Później strona internetowa, potem....dlaczego nie mamy tego mieć? co stoi na przeszkodzie? Skoro nie można było kupić, może  czarter. Właściciel tramwaju Pan Andrzej Sikorski zgodził się ochoczo. Nie można ludziom dawać nadziei , a potem zamieniać na "puste słowa", bo jedna lub dwie mielizny po drodze.
 
Doceniły władze -powiada Pan? To mnie cieszy. Jednak  społeczną współpracę dla dobra mieszkańców pojmuję nieco inaczej.  To już przeszłość, a dla mnie cenne doświadczenie.
 
 
red.  Mówiąc docenili mam na myśli wiceprezydenta Marka Sikorę, który chyba jako jedyny od początku wypowiadał się w wyważony sposób i nie kierował się emocjami jakie narosły wokół tej inicjatywy. Większość polityków z ratusza mówiła o mieliznach, niskim stanie wód przecząc samemu sobie. Jednak wiceprezydent Sikora – śledziłem to od początku – jednak jako jedyny głos z Ratusza nie odrzucił tej koncepcji. Miał inną wizję tego przedsięwzięcia, ale nie mówił o mieliznach. Inni politycy chyba krytykując Pani pomysł - czasami bardzo nerwowo - kierowali się raczej emocjami … a może – i tu właśnie chyba wyjaśnienie tego zmasowanego krytycyzmu -   wyprzedziła ich Pani z tym pomysłem, co nieco wywołało zdenerwowanie. Taki pomysł to złoty środek chyba dla każdego „polityka”  i przepustka do serc mieszkańców?
 
Zofia Chlebowska - Tak,  pomysł nie był odrzucony przez 2 v-ce prezydentów. Nadzwyczaj sprawnie przebiegało  opiniowanie wszelkich pozwoleń, które otrzymywałam nieomal z dnia na dzień. Czas gonił niemiłosiernie. V-ce prezydent Marek Sikora "zakochał się"  w  KINDZE -tramwaju wodnym, który obejrzał w Bydgoszczy, zwiedził i nim pływał .Takie odniosłam wrażenie. Tej miłości chyba nie podzielił Prezydent Malinowski, ponieważ wrócił w udzielanych wywiadach do poprzedniej retoryki,  ustawionej na mnożeniu niemożności.
 
Źle się dzieje, jeżeli urzędnik przyjmuje wobec inicjatywy opracowanej w detalach, pozycję "psa ogrodnika". Jeśli pomysł jest dobry , a za taki został uznany, bez znaczenia są emocje, sympatie czy antypatie osobiste urzędników względem mojej osoby. Łatwa w negocjacjach nie jestem, często zbyt dosłowna , ale czy to jest powód by "ukarać" mieszkańców miasta odmową?
 
Przepustką dla polityka do serc mieszkańców jest urządzanie  świata wg oczekiwań grudziądzan,  a nie własnych. Nie narzucanie wszystkiego z góry.  I tylko tyle .
 
 
red.  No nie zgodzę się, że Prezydent Robert Malinowski nie „zakochał” się w Kindze. Spotkałem go dzień po "testowym" rejsie na zawodach piłki plażowej w Rudniku i spytałem o to. Był zachwycony samym statkiem, mówił, że przyjemnie się go prowadzi, ma duże możliwości, ale faktycznie napomknął, że miasto czekają wydatki, lub inaczej mówiąc, że miasto z własnych środków nie sfinansuje tej inicjatywy bo są wazniejsze wydatki i przyznam szczerze, że wydawało mi się, że mówi to raczej z żalem. Niedługo potem wypłynął w mediach raport NIK odnośnie szpitala, nie wiem czy to miało jakiś związek ze sobą, jednak zapewniam Panią - Prezydentowi statek spodobał się i to było widać i można było wywnioskować z rozmowy. Może faktycznie to kwestia finansowania?
 
Zofia Chlebowska - Jeśli tak było, jak Pan mówi, powinien dać czytelny przekaz do społeczeństwa , a zapadła cisza. W tajemnicy zawarto umowę z Armatorem z Torunia, po czym powiadomiono media. Mogła pływać KINGA - gdyby Armatora powiadomiono o oddaniu  części mariny do użytku. 
 
Wszystkiego nie możemy zrzucić na brak możliwości finansowania. Zawsze miasto będzie miało wydatki i zawsze coś władzy wydaje się pilniejsze. Rozmawiamy o kwocie 1,3 mln złotych od stycznia br.  Myślę, że rzecz  w ustawianiu priorytetów , w przemyślanym  tworzeniu planu rozwoju miasta, w konsultacjach społecznych. Wydawane do tej pory środki publiczne na  obudzenie turystyki w  mieście nie znajdują jakby uzasadnienia w osiąganych efektach , a mimo to z roku na rok  budżet tymi kwotami jest obciążony. I co dalej? I nic znaczącego jak projekt #GRU . Powiem tak - dla chcącego znaleźć 1,3 mln przy budżecie wynoszącym  ponad 410 mln. to naprawdę jak kropla w Wiśle.
 
 
red.  Jak łatwo można obliczyć, taki tramwaj wodny by miał szanse nawet zwrócić się w ciągu jednego lub dwóch sezonów. Zależnie od pogody i kilku czynników mających wpływ na żeglowność po Wiśle. Miesięczne przychody  mogą wynosić od 100 do nawet 300 tys. oczywiście pomniejszone o koszty, zatrudnienie, ubezpieczenie i inne opłaty np. portowe, itd.  Jednak nawet przy 5 miesiącach żeglugi faktycznie to dobry interes. Oczywiście zastrzegam, że to moja kalkulacja wynikająca z obserwacji średniego obłożenia rejsu - założyłem tutaj 50% - i bardzo delikatnych szacunków.
 
Zofia Chlebowska - Wiem, że w ciągu jednego sezonu nie jest taki wynik możliwy, nawet gdyby sezon trwał 6 m-cy. Spłata zakładana jest min. na 3 -4 lata. To bardzo krótki okres. Skoro inwestujemy nie oczekujemy 100 % stopy zwrotu kosztów w jeden rok. Tak jest z Solankami, Rudnikiem itp. Najważniejsza jest gwarancja, że do utrzymania  jednostki nie będziemy dopłacać jako miasto - sama udźwignie wszystkie koszty i bardzo godziwie na siebie zapracuje, dając zatrudnienie wielu ludziom.
 
W moim projekcie jest np. praca dla przewodników grudziądzkich obsługujących wycieczki zorganizowane , to minimum 6 godzin pracy dziennie. Dla muzyków - wieczorowe spacery weekendowe po Wiśle. Miejsce na sprzedaż folderów po Grudziądzu bezpośrednio na pokładzie itd. Itd. - mogę o tym chyba w nieskończoność.
 
 
red. Ja wziąłem pod uwagę może zbyt optymistyczne założenia. Pani zapewne orientuje się też bardziej w kosztach. 
 
Na zakończenie spytam, płynęła już Pani statkiem?
 
Zofia Chlebowska - Jeszcze nie płynęłam tym statkiem i nie potrafię odpowiedzieć dlaczego nie. Zakochałam się w supernowoczesnym tramwaju KINGA . Musi oczarowanie minąć. 
 
Dziękuję za rozmowę.