Nikifor, a właściwie Epifaniusz Drowniak, to najwybitniejszy polski kolorysta sztuki nieprofesjonalnej, przedstawiciel tak zwanego naiwnego realizmu.

Na wystawie pochodzącej z kolekcji Bogdana Jakubowskiego można zobaczyć nie tylko prace Nikifora, ale także fotografie człowieka, który przez wiele lat był symbolem Krynicy. Wystawa wiąże się ze 130. rocznicą urodzin artysty.
– Nikifor mieszkał w Krynicy, tam też umarł. Codziennie przechadzał się uliczkami tej uzdrowiskowej miejscowości przysiadał na skwerach, na ławkach, wyjmował swój podróżny warsztat malarski i malował to, co widział, ale jego twórczość nie odbiła się echem entuzjazmu wśród osób oglądających – mówi Wioletta Pacuszka, dyrektor Muzeum im. ks. dra Władysława Łęgi w Grudziądzu. – Niedawno rozmawiałam z osobą, której mama pamiętała Nikifora. Będąc często kuracjuszką w Krynicy i przechodząc obok niego zawsze wrzucała grosik do jego walizki. W prezencie otrzymywała rysunek, który za rogiem wyrzucała do kosza na śmieci. Tak się działo przez wiele lat. Twórczość Nikifora została zauważona i doceniona dopiero w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, a w 1932 roku jego prace zaprezentowano na wystawie w Paryżu.
Wystawie, którą oglądać można do 22 czerwca, towarzyszy katalog autorstwa etnografa, historyka sztuki i kuratora wystawy Łukasza Ciemińskiego.
– Przed państwem kolekcja bardzo intymna, zbierana, jak mówi jej właściciel Bogdan Jakubowski do szuflady, ale ja myślę, że przede wszystkim do serca – mówi Łukasz Ciemiński. – Nikifor nie broni się na reprodukcjach, a broni się siłą swojej sztuki w bezpośrednim obcowaniu. Dopiero zagłębienie się do tego świata pozwala nam zrozumieć jak wielkim artystą był. Niezwykle intuicyjnym artystą i wybitnym kolorystą. Nikifor jest najczęściej podrabianym polskim malarzem, ale Nikifora nie da się podrobić. Zapraszam na wystawę, która też jest opowieścią o człowieku.
Tekst i fot. ANETTE












