Nicki Pedersen, lider Zooleszcz GKM, chce wystartować 5 czerwca w meczu z Fogo Unią Leszno. A dopiero co, 18 maja doznał złamania dwóch żeber i przebicia płuca… Jednak, choć obolały, wytrwale ćwiczy z rehabilitantami i na tor planuje wyjechać już w środę, w lidze duńskiej.

Nicki Pedersen – najlepszy obecnie żużlowiec drużyny ZOOleszcz GKM, postanowił jechać w meczu.
Trzykrotnego mistrza świata dręczyło to, że jego kontuzja uniemożliwia pomoc grudziądzkiej drużynie, walczącej w PGE Ekstralidze. Po poważnych obrażeniach, wskutek zderzenia na torze w Slangerup, z Rene Bachem, trafił do szpitala (18 maja). Miał dwa złamane żebra, przebite płuco, bolesne krwiaki i sińce. Gwałtownie, niesamowicie spuchła mu noga…
Rekonwalescencja miała potrwać kilka tygodni. Jednak już po 12 dniach (!) 45-letni Nicki Pedersen zapowiada, że w tę środę (1 czerwca) zamierza wystartować w meczu swojej duńskiej drużyny – Holsted Tigers. Na swoim torze „Tygrysy” podejmą drużynę GSK Liga.
Zaciska zęby i ćwiczy
Na portalu społecznościowym zamieścił wideo z ćwiczeń rehabilitacyjnych. Widać, że cierpi z bólu, ale z determinacją ćwiczy. Chce być sprawny na tyle, by walczyć w meczu.
Zgłosił też gotowość startu w meczu swojej polskiej drużyny ZOOleszcz GKM w Grudziądzu, w niedzielę, 5 czerwca. To bardzo poważne spotkanie, z Fogo Unią Leszno. Nicki Pedersen uważa, że jego nieobecność w meczu w Częstochowie osłabiła także mentalnie drużynę i stąd tak słaby wynik (Włókniarz pokonał GKM 65:25). Uważa on, że Zooleszcz GKM nie poradzi sobie bez niego.
– Nie wróciłem jeszcze całkowicie do zdrowia – przyznaje Nicki Pedersen w mediach społecznościowych – ale jestem przekonany, że mogę już wystąpić w meczu.
Z jednej strony grudziądzanie cieszą się, że lider drużyny pojawi się w składzie przeciwko Fogo Unii Leszno. Z drugiej strony pozostaje obawa, czy rzeczywiście nie odbije się to na jego zdrowiu.
(marz)

Grudziądzcy kibice na pewno gorąco powitają Nickiego Pedersena, jeśli 5 czerwca pojawi się na stadionie przy Hallera 4.


